wtorek, 11 czerwca 2013

rozdział 6 ♥

ROZDZIAŁ 6. ♥

Uśmiechnęłam się do komórki i przekręciłam na drugi bok. W mig usnęłam.
-Hej! Gotowa na zakupy? -usłyszałam głos Sashy w telefonie.
- Tak, już do ciebie idę- odpowiedziałam.
Poszłyśmy z Sashką na miasto, bo ona koniecznie potrzebowała sukienkę na wesele. Po drodze opowiadałam przyjaciółce całe zdarzenie z Justinem.
- I rozumiesz?1 Pocałował mnie w policzek..rozumiesz?!
- O jeezu.. omg! Jak słodko! aww!
W tej chwili usłyszałam głośny śmiech. Odwróciłyśmy się i nagle ujrzałyśmy Pixie, Ros i Jared'a.
O jezu, czy oni zawsze muszą popsuć mi humor?!
-Coś ci nie pasuje, Pix? -zapytałam ze złością.
-Że niby ty i Bieber? hahaha! Boże, jaka ty jesteś głupia.
- Odwal się okej? To wszystko prawda. Z resztą jak nie chcesz, to nie wierz, twoja sprawa - wtrąciła Sasha.
A nawet jakby to słuchaj mnie uważnie młoda. O jest gwiazdą. A ty? Kim ty jesteś? No właśnie. Więc lepiej nie wyobrażaj sobie nie wiadomo czego, bo jeszcze będziesz ryczała przez niego. Wiadome, że Bieber się w tobie nie zakocha. Dlaczego miałby spotykać się akurat z taką ...ekhem..dziewczyną, jak ty? to bzdura.
-Przestań! - wtrąciła się znów Sash.
-Zamknij się - powiedział do niej Jared.
-To nie prawda - powiedziałam.
-Jak to nie? Spójrz prawdzie w oczy. On może mieć każdą i wybrałby akurat taką dziewczynę, jak ty?
Spuściłam wzrok w dół. Nie mogłam uwierzyć, w to, co słyszę. Przecież ona w tym momencie mnie najzwyczajniej w świecie obrażała...I to prosto w twarz.
-Po prostu zazdrościsz!- krzyknęła Sasha.
-Weźcie ją ode mnie, bo zaraz mnie rozterepie -wyrwał się chamsko Jared.
-O spadaj!- powtórnie krzyknęła przyjaciółka.
W tym momencie podszedł do nas Bruell.
-Macie jakiś problem?- zapytał poważny.
-Właściwie, to już skończyliśmy rozmawiać- odpowiedział mu Jared, po czym cała trójka ruszyła przed siebie.
-Czego oni chcieli?- spytał brat mojej przyjaciółki.
-Nie ważne..Tak w ogóle, to hej!- powiedziałam i przytuliłam go.
-Co ty tu robisz?- zapytała Sasha.
-No poszedłem się przejść. Ale już spadam. Wszystko ok?
-Tak.
-To dobrze. Do zobaczenia.
Odszedł.
-Jezu, jacy oni są głupi-powiedziała Sasha i popatrzyła na mnie.
-No..ale dzisiaj to Pix miała trochę racji...
-Co?! Nawet tak nie mów! Gadała bzdury!
Nie odpowiedziałam. Całe zakupy minęły nam szybko. Weszłam do domu i od razu pobiegłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Zaczęłam rozmyślać o tym, co powiedziała Pixie. Miała racje. Przecież ja jestem zwykłą dziewczyną. A on gwiazdą na cały świat. Nie wiem do końca, czy coś do niego czuję. Wiem, że nie jest mi obojętny. Ale tak będzie najlepiej. Bo co, jeśli stanie się tak, jak mówiła? Jak rozkocha mnie w sobie i potem zostawi mnie? Z resztą na pewno tak będzie. Bo przecież jest młodsza, zwyczajna, nie za ładna. A przecież on może znaleźć sobie piękną, mądrą i wspaniałą dziewczynę.. Nie mogę się więcej z nim spotykać.
Usłyszałam nadejście sms'a.
Justin:
'Masz ochotę na spacer? Przyjdę po Ciebie o 15:00. Może być?'
Ja:
'Okej. Ale czekaj na mostku.'
Umówiłam się z nim. Znowu. Poczułam się szczęśliwa. Ale postanowiłam, że powiem mu to wszystko dzisiaj. Na tym spotkaniu...Muszę.
Przemyślałam sprawę i o umówionej godzinie wyszłam z domu. Zauważyłam stojącego Justina. Uśmiechał się. Miał taki piękny uśmiech...
-Witam panią! - przywitał mnie rozpromieniony.
-Cześć- odpowiedziałam.
-widziałem tu całkiem niezłe miejsce. To chyba jakaś stara fabryka. Może się tak przejdziemy?
-Okej.
Wyruszyliśmy. Droga minęła nam na gadaniu. Ogólnie to ani razu nie zapadła między nami cisza. Weszliśmy do fabryki. Było trochę ciemno i strasznie. Zauważyliśmy, że są niskie schodki prowadzące na górę. Były tylko 3 stopnie, więc spokojnie można było wejść na podniesienie nie używając ich. Justin usiadł obok schodków a ja obok niego. Nadal rozmawialiśmy. Poruszaliśmy wszystkie tematy, jakie tylko można. Aż w końcu zapanowała cisza. Wtedy wzięłam się na odwagę.
-Justin..- popatrzyłam na niego- słuchaj, muszę ci coś powiedzieć.
-Mów śmiało.
- Wiesz.. przepraszam cię, naprawdę. Ale..nie możemy się więcej spotykać. Zdecydowałam, że tak będzie najlepiej. Bo ty jesteś gwiazdą, a ja zwykłą dziewczyną, która nie wyróżnia się niczym spośród miliona innych.
-Nie mów tak! Ja też jestem zwykłym nastolat- nie zdążył dokończyć.
-Justin.. proszę, nie utrudniaj mi tego- wstała i stanęłam przed nim - po prostu tak będzie lepiej- posmutniałam.
Wiedziałam, że to dobre rozwiązanie. Przecież długo nad tym myślałam, przygotowałam się. A jednak coś sprawiało, że nie chciałam od niego odchodzić...
Justin nic nie odpowiedział, tylko wlepił wzrok w ziemię. Wolałabym, żeby mi nawrzucał, żeby coś powiedział, cokolwiek, tylko nie taki obojętny wzrok.
-Przepraszam Cię-powiedziałam cicho.
Podniósł głowę i popatrzył mi prosto w oczy.
- Nie przepraszaj- powiedział, po czym znów przeniósł wzrok w dół.
Odwróciłam sie i ruszyłam przed siebie. nie chciałam go teraz tam zostawiać. Ale nie miałam wyboru, przecież już wszystko powiedziałam. Z drugiej strony nawet nie wiedziałam, jaki ma wyraz twarzy. Nie dałam rady nawet zobaczyć jego oczu, bo cały czas miał spuszczoną głowę. Wróciłam do domu. Położyłam się na łóżku i puściłam sobie muzykę. Wieczorem przyszedł sms.
Justin:
'Przepraszam za moje zachowanie. Rozumiem Cię. Jeśli tego chcesz to ja się z tym pogodzę. Chcę Cie przeprosić za wszystko. A za razem podziękować..za najwspanialszy dzień w moim życiu. Dziękuję. Przepraszam.'
Rozpłakałam się.

________________________________________
No, to jest już 6 rozdział. Mam nadzieję, że nie ma wielu błędów. Starałam się dobrze pisać. A no i przepraszam Was za to, że piszę drukowanymi literami. Znaczy się ja nie piszę, tylko jak już dodam rozdział to są drukowane i nie wiem, co się dzieje...No dobra, to komentujcie i oceniajcie bloga, jeśli chcecie następny rozdział. Jeśli będę widzieć, że Wam się podoba, to kolejny rozdział pojawi się na weekendzie, bo w czwartek- piątek mam wycieczkę i mnie nie będzie. Kocham Was. ♥






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz