czwartek, 30 maja 2013

rozdział 4. ♥

ROZDZIAŁ 4 ♥

...gdy nagle ujrzała mamę. Zamknęła drzwi przed nosem Justina i obróciła się.
-Kto to był? - zapytała mama dziewczyny, widząc jej speszoną minę.
-Em..to..ktoś się pomylił..
Popatrzyła na nastolatkę zdziwiona i weszła do salonu. 'o jezu..uff' - odetchnęła z ulgą Mishinka.
Wieczorem Justin nie odzywał się. Nie dzwonił, nie pisał, nic. Mishince było trochę głupio, przez to, jak go potraktowała, ale nie miała odwagi do niego napisać. Następnego dnia planowali z Darwoodem, Sashą i Jacksonem pojechać na basen. Tak też zrobili. Dziewczyny zaczęły szykować się koło 12:30. Mishinka wzięła swój ulubiony strój i do tego wszystkie potrzebne rzeczy - 
http://www.polyvore.com/summer_xx/set?id=83786316
zaś Sasha ubrała strój w jej ulubionym kolorze- niebieskim 
http://www.polyvore.com/summer/set?id=83783816 .
Koło 14:00 wyruszyli a na miejscu byli za nie całe 20 minut. Woda oczywiście była zimna, wręcz lodowata. Dziewczyny powoli zanurzały się w wodzie, piszcząc w niebo głosy. Dar i Jack nie mogli na to patrzeć. Podeszli od tyłu i pchnęli je do wody. 
- AAAA! - krzyknęła Mishinka lecąc w powietrzu. Wpadła do wody, gdy nagle się w coś uderzyła. Obróciła się.
-Jej! Calon?! - zapytała zdziwiona widząc kolegę.
-Mishinka? haha! - zaśmiał się chłopak.
-Ej! Patrzcie, na kogo się natchnęłam! To Calon! - zawołała do reszty.
-O, siema bracie - krzyknął Jackson.
Okazało się, że Calon przeszedł na basen sam, więc od tamtej pory pływali w piątkę. Po dwóch godzinach rekreacji wstąpili do restauracji.
Każdy zamówił sobie to, na co miał ochotę. Mishinka była smutna, dalej zastanawiała się, co z Justinem.
-Ej..Mishinka, coś się stało?- zapytał Calon.
-Nie...nie,nic.
-Jak to? Przecież widać, że jesteś jakaś taka przygnębiona-dodał.
-No..nie, nie ważne. I tak mi nie uwierzycie..
-Nie gadaj głupot! Co cię gnębi? - zapytała Sasha.
-Bo wiecie.. dwa dni temu, kiedy to 'niby' spotkałam z Sashą Justina Biebera w tej knajpie pojechałam z mamą i Brandonem do sklepu. Wstąpiłam z małym do muzycznego, a mama poszła do odzieżowych. Zastanawiałam się, jaką płytę mam kupić, kiedy nagle ktoś złapał mnie za ramię od tyłu. Obróciłam się wystraszona..i..to był on. Rozumiecie? Justin Bieber...
-CO? na serio?
-jej! i co dalej?
-opowiadaj dalej! co zrobiłaś?
Rozlegały się pytania przyjaciół.
- No więc on podpisał mi płytę Believe Acoustic..i za nią zapłacił. Chciałam mu oddać, ale się nie zgodził. Potem wziął Brandi'ego na ręce. I wtedy musiałam już wracać, więc wzięłam młodego i pojechałam z nim do mamy. Następnego dnia przyszedł mi dziwny sms, że ktoś chce się ze mną spotkać. Nie znałam tego numeru. Napisałam, że nie mogę. Ale on nie dawał za wygraną, pisał, że przyjdzie. Powiedziałam mu,że nie ma przychodzić. Nie odpisał. Myślałam, że zrozumiał. Ale po południu zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i...- zawahała się.
-!?
-No? i to był on?
-kurcze, gadaj
-Tak..to on. stał uśmiechnięty. Powiedział,że przyszedł oddać zabawkę Brandonowi, bo ostatnio ją upuścił. Zapytał, czy chcę iść z nim gdzieś na spacer, ale powiedziałam, że nie. Chciałam mu wytłumaczyć, dlaczego, ale wtedy moja mama zeszła z piętra. Zamknęłam drzwi przed Justinem i obróciłam się. Głupio mi, nawet się z nim nie pożegnałam, nic. Nie mam odwagi, żeby do niego napisać. Przecież on jest gwiazdą. Po tym jak się zachowałam na pewno już o mnie zapomniał-wyjaśniła.
-Serio tak myślisz?
-Jeju...
-Nie martw się, na pewno będziesz miała okazję go spotkać i wszystko mu wytłumaczysz - pocieszał ją Calon.
wieczorem Mishinka weszła na TT. Nic nowego. Justin nie dodał żadnego tweeta, nie dał RT ani nic. Następny dzień zleciał dziewczynie bardzo szybko. Żadnego znaku od Justina.
W czwartek wybrała się nad rzekę, posiedzieć sobie przy wodzie. Odpocząć od wszystkich i wszystkiego. Pomyśleć nad życiem.. po prostu pobyć sama.
Siedząc usłyszała nadejście sms'a. Był to Calon. Pisali przez chwile.
Cal :
'Hej! ^^ Co tam, Mishinko?'
Mish:
'Wszystko dobrze, a jak u Ciebie? :)'
Cal:
'W porządku. Co porabiasz?'
Mish:
'Siedzę sobie nad rzeką. Rozmyślam. a Ty? x'
Cal:
'Jestem właśnie na Twojej ulicy. Jeśli nie masz nic przeciwko to może przyjdę posiedzieć z Tobą? x'
Mish:
'pewnie. Czekam. Do zobaczenia, Cal.x'
Siedziała na brzegu z  nogami w dół. Po kilku minutach przyszedł chłopak.
-Hej- powiedział miło.
-No cześć-odpowiedziała.
Na przywitanie przytulili się.
- Co tutaj siedzisz tak sama? -zapytał.
-Musiałam przemyśleć kilka spraw. Odpocząć od problemów. Często tu przychodzę. Lubię tu siedzieć. Ty jest tak cicho i miło...- rozglądnęła się dookoła.
-No tak, to prawda..a jak tam z Justinem?- uśmiechnął się.
-Nic..nie odzywał się. Muszę się pogodzić z myślą, że przeze mnie już zapewne nigdy go nie spotkam. A nawet jakby, to nie będzie chciał ze mną gadać...- zasmuciła się.
-Ej..nie mów tak. Nie wiesz tego. Ja ci mówię, że będziesz miała jeszcze okazję.
-Dziękuję. Jesteś kochany. Wspierasz mnie i wgl. Nie zdziwiłabym się, gdybyś mi nie uwierzył, że spotkałam Justina.
-Czemu miałbym ci nie wierzyć? nigdy mnie nie okłamałaś. Ufam ci-uśmiechnął się.
Przytulili się do siebie. Tak minął ich wieczór.


~~~~~~
znów przepraszam za błędy, ale pisałam szybko jak zwykle. Nie wiem, czy podoba wam się to opowiadanie. Dopiero się rozkręcam. W następnym rozdziale będzie więcej o Justinie. Komentujcie :3
kocham was, Asia. ♥
 

poniedziałek, 27 maja 2013

Rozdział 3 ♥

ROZDZIAŁ 3 ♥
-cześć - powiedział brunet.
- o jezu!- krzyknęła Mishinka - Co ty tu robisz?- zapytała wystraszona, gdy nagle zobaczyła, że to spotkany dzień wcześniej chłopak.
- Już drugi raz się spotykamy...to chyba nie przypadek - uśmiechnął się Justin.
Dziewczyna nie odzywała się, tylko stała patrząc na niego.
-Kupujesz tę płytę? - zapytał, widząc 'Believe Acoustic' w rękach nastolatki - Bo wiesz... jeśli chcesz, to mogę Ci ją podpisać - uśmiechnął się.
-No..pewnie, że chcę.
Podeszli do kasy. '43,50'- powiedział uprzejmie sprzedawca. Mishi znalazła swój portfel, którym miała 50 zł od mamy. Wyciągnęła pieniądze, gdy nagle:
-Proszę - chłopak wyciągnął rękę z pieniędzmi do sprzedawcy.
- Co?! nie! ja płacę- popatrzyła zdziwiona na Justina.
Zdezorientowany sprzedawca popatrzył na nich pytająco.
-To ja płacę, proszę wziąć.
Tak też zrobił pan za kasą. Wydał Justinowi resztę i wyszli ze sklepu.
-Justin, nie musiałeś! Zaraz oddam Ci pieniądze.
-Co?! Nie po to płaciłem, żebyś teraz mi to zwracała. Nie ma mowy. A poza tym, miałem ci ją podpisać - wyjął długopis z kieszeni i napisał dedykację.
Nastolatka bardzo chciała zobaczyć, ale przeszkodził jej płacz brata. Mały obudził się. Mishinka schyliła się do wózka, podniosła oparcie i powiedziała:
-Wyspał się już mój maluch? - pogładziła go po głowie.
Jednak mały wcale nie przestawał płakać. Dziewczyna odpięła paski zabezpieczające i wyjęła brata z wózka.
- Cześć maluszku! - przywitał go Justin.
Brandon uśmiechnął się od razu.
-To może ja go wezmę?
-No nie wiem.. a co jak jeszcze bardziej zacznie płakać? przecież on cię nie zna, na pewno będzie się bał.
Justin wyciągnął ręce, a Mishinka podała mu Brandona.
O dziwo mały uspokoił się, a nawet zaczął się śmiać do nieznajomego dotąd chłopaka.
- No, widzisz. Polubił mnie! - powiedział radosny.
Mishinka uśmiechnęła się, lecz zaraz wyciągnęła komórkę:
1 wiadomość od: Mama
'Czekam na was w Clairve'
-Muszę iść, przepraszam..- wzięła szybko Brandona z rąk Justina i włożyła go do wózka. Odjechała bez pożegnania.
~~~~~~~~~
'10:45' zobaczyła godzinę zaspana Mishinka. 'Dobra, wstaję' pomyślała. Ubrała się dziś dość zwyczajnie, nie miała w planach nic niezwykłego. Miała jedynie nadzieję, że będzie dziś miała wolny dzień. Na obiad zamówiła tego dnia pizze.Zjadła ze smakiem przydzieloną jej porcję. Wtem usłyszała dźwięk komórki, oznaczający nadejście sms'a. Pomyślała,że to może Sasha, lecz ku zdziwieniu był to nieznajomy numer.
'Cześć, możemy się spotkać?'- przeczytała. Bardzo się zdziwiła. Nie wiedziała, kto to może być, a do tego chce się spotkać.
'A mogę wiedzieć, kim jesteś?'- odpisała.
'Widzieliśmy się już raz..To jak?'
' No, to wiele wyjaśnia..nie, przepraszam, nie mogę. Poza tym nawet nie wiem, kim jesteś.'
'Uwierz- wiesz. Przyjdę do Ciebie o 14:30'
'Nie, nie przychodź.'
więcej nie odpisał. Dziewczyna pomyślała,że dał za wygraną i nie przyjdzie. Po południu zapomniała już całkiem o tych sms'ach. Leżała na kanapie w salonie i słuchała piosenek z nowo zakupionej płyty. W pewnym momencie usłyszała dzwonek do drzwi.
'Otwórz!' zawołała mama Mishinki.
Wcale nie było jej śpieszno wstawać z kanapy ale co miała zrobić? Uchyliła drzwi i nagle ujrzała spotkanego już parę razy chłopaka. 'Jak to możliwe? Skąd on wie, gdzie mieszkam? Jak to.. po co?' zadawała sobie to pytanie w myślach.
-Hej - powiedział wesoło chłopak.
-Po co ty tu..-nie zdążyła dokończyć, bo chłopak jej przerwał.
-Pisałem już, że przyjdę..więc jestem- uśmiechnął się jeszcze bardziej niż dotychczas.
-To ty pisałeś? Jak to? Skąd masz mój numer? zapytała zdziwiona.
"-Bo widzisz...ostatnio jak trzymałem twojego brata to tak szybko uciekłaś, że upuścił swojego misia i nawet tego nie zauważyłaś...
Nastolatka nic nie odpowiedziała, tylko stała patrząc na Justina.
-No..i ja wziąłem maskotkę. A na niej był napisany numer telefonu..Więc napisałem.I chcę oddać go Brandonkowi- wyciągnął rękę z zabawką.
-Dziękuje, mały na pewno się ucieszy.
Wtem Mishinka usłyszała kroki mamy.
-To jak? Przejdziemy się gdzieś?-zapytał chłopak.
-Ja..przepraszam, nie mogę.
-Dlaczego - zapytał smutny.
-Bo widzisz... - dziewczyna oglądnęła się gdy nagle ujrzała......

________
no, to macie 3 rozdział. Nie powinnam go dodawać, bo nie było wymaganej liczby komentarzy, ale widziałam, że wyświetlacie, więc co mi tam. Tym razem nie daję wymaganych komentarzy, bo to nie wypala. Jeśli wam się podoba to komentujcie ;> sorki, za błędy, ale siostra mnie pośpieszała.
papa! ♥

niedziela, 19 maja 2013

rozdział 2.

ROZDZIAŁ 2. ♥

-halo, Mishi! - krzyknął wesoło Darwood.
-em..co?! Darwood?co Ty tu robisz?- zdziwiła się Mishinka.
-no wstawaj, już późno jest, a przecież sobota!
Mishinka zerknęła na zegarek, stojący na jej szafce nocnej.
-co?! późno?! przecież jest 9:40 proszę cię, dlaczego mnie tak wcześnie budzisz? wogóle jak Ty tu wszedłeś?- zapytała nie do końca rozbudzona nastolatka.
-no..twoja mama mnie wpuściła. powiedziała, że dobrze ci zrobi wcześniejsze wstanie.- uśmiechnął się chłopak.
-jeezu...dlaczego mi to robicie?!- rzuciła poduszką w przyjaciela.
-eej! to nie fair!- zrobił to samo Dar.
-jak nie? jest sprawiedliwie, Ty mnie rano obudziłeś i za to dostałeś poduszką.
-ehem, no jasne, wszystko moja wina. Pamiętasz, że idziemy dzisiaj z Sashą i Jacksonem do miasta pochodzić po sklepach?
-faktycznie...dobra, już wstaję.
Darwood zszedł na dół a Mishinka w tym czasie zmieniła ubiór. Tym razem nałożyła na siebie http://www.polyvore.com/cgi/set?id=82540129&.locale=pl
Wyszła z domu z Darwoodem, gdzie Sasha i Jackson już czekali.
Do centrum doszli za jakieś 20 minut i zaraz weszli do sklepu odzieżowego.
- tylko nie za długo - powiedział stanowczo Jackson
Dziewczyny zaśmiały się tylko i zaczęły przeglądać ubrania. Spodobało im się kilka rzeczy, ale nie zdecydowały się na ich kupno. Tak też było w pozostałych. Po długim czasie buszowania po sklepach nastolatki osłabły.
- chodźmy teraz do tego z grami i wgl! - proponował Jackson.
- nie! my się już nigdzie więcej nie ruszamy! - odpowiedziały stanowczo dziewczyny.
- hahaah! co się stało, że my mamy więcej siły od was?- niedowieżał w to, co widzi i słyszy.
-no racja racja..ale my się zmęczyłyśmy. Idziemy do tej restauracji niedaleko. Poczekamy na was i przy okazji wypijemy koktajl - uśmiechnęła się Mishinka.
Zrobiły tak, jak powiedziały. Weszły do restauracji, a chłopcy poszli do sklepu. 
- To ja poproszę..hm.. może jabłkowy koktajl- powiedziała uprzejmie Mishinka do pani przy ladzie.
- Dobrze, już podaję.
Dziewczynki usiadły przy stoliku. W pewnym momencie zauważyły znaną im postać..był to Justin Bieber...
-CO?! ale jak to? on w takiej małej restauracji?!- niedowierzała Sasha.
- jezu, weź, sama nie wiem...
40 minut minęło im jak w mgnieniu oka. Dziewczyny nie mogły się skupić na niczym innym niż na Justinie. Pierwszy raz widzą go na żywo..jaki to piękny widok..jednak wszystko zakłócił telefon. Był to Jackson.
-haloo? - odebrała Sasha.
-ej, dziewczyny chodźcie już, my czekamy na was przy fontannie.
-dobra, już idziemy. - nie chętnie odpowiedziała.
Szybko się wyzbierały i ruszyły przed siebie. Szkoda im było  Mishinka odwróciła się jeszcze przed drzwiami za siebie, chcąć sprawdzić, czy Sasha jest za nią...była. Mishi zwróciła się w stronę wyjścia, gdy nagle w kogoś wpadła i wywróciła się. 
- jeeju! przepraszam..- rzekła przejęta Mishinka.
- nie, to ja się zagapiłem. Wybacz mi. Nic ci się nie stło? - zapytał po czym podał mi rękę.
- nie, nic mi nie jest.. i jeszcze raz przepraszam, to moja wina. - rzekła Mishi, dalej trzymając jego dłoń.
- Nie przepraszaj, to ja zagapiłem się w telefon..
Mishinka popatrzyła na niego, puściła jego rękę i wyszła z restauracji. 
- Mishi? co to było? 
- Nie wiem..czy ja wpadłam na Justina Biebera?
- Noo!
- i nawet nie poprosiłam o autograf... no lol.
Przez całą drogę dzieczyny rozmawiały o ty, co się stało.
Doszły już do fontanny, gdzie siedzieli chłopcy. 
- nie uwieżycie, co się stało!
-co? - zapytali.
- Mishi znów się wywróciła! wpadła...na..JUSTINA BIEBERA!
serio? - zapytał Darwood.
-tak!
Mishinka przez drogę powrotną do domu nie odzywała się, chciała sobie przemyśleć to całe zdarzenie.
W domu siadła do nauki. Zadanie z polaka zajęło jej dosłownie 5 minut, a innych nie miała. Ucieszyła się. Cały dzień zleciał jej bardzo szybko. Sobota była zawsze leniwym dniem. 
- Mishinko! jedziemy dzisiaj do sklepu, kupić coś dla Brandona, bo z wszystkiego wyrasta.
- Okej, już idę.
Pojechali do centrum. Po 30 minutach chodzeniu po dziecinnych skelpach Mishi była już tym znudzona. 
- Mamo, dasz mi 50 zł, to pójdę do sklepu muzycznego, ok?
- No, proszę. A co z Brandonem? Moze weźmiesz go ze soba? Ja teraz pójdę popatrzyć na sukienki na lato, bo żadnej nie mam.
- Dobra. To ja pojadę z Brandim do skelpu muzycznego. Jak coś, to dzwoń.
I rozeszły się. Mishinka wjechała wózkiem z Brandonem co jej ulubionego sklepu muzycznego. Było tam wszystko. Postanowiała, że kupi sobie jakąs płyte, jeszcze nie wiedziała, jaką. Na początku zauważyła jakiegoś chłopaka niedaleko. Był podejrzany, bardzo się jej przyglądał. Zaczęła się bać, w sklepie było mało ludzi, a ona sama w uliczce z małym bratem. Po chwili ten ktoś podszedł do niej od tyłu i złapał ja za ramię.
- Cześć....................


___________________
sorki za błędy, ale pisałam szybko. Przedtem nie było wymaganej liczby komentarzy, ale trudno. Teraz muszą być 2 żeby był nowy rozdział. Więc jeśli Ci się podoba to komentuj. ♥

środa, 15 maja 2013

ROZDZIAŁ 1. ♥

Ledwo co Mishinka zjadła kolację do jej drzwi zadzwonił dzwonek. Musiała otworzyć, bo Camilli ne było, jej mama była gdzież z Brandonem na spacerze, a tata gdzieś na dworzu. Uchyliła lekko drzwiczki i ujrzała przed sobą Darwooda.
-Siemanko! To jak..spacerek? - zapytał z uśmiechem.
- No pewnie! - odparła wesoła.
Wyszli, jak prawie codziennie na wieczorny spacer po okolicy.
- Dalej się dziwię, że tak często masz dla mnie czas. Przecież masz tyle wielbicielek - powiedziała Mishinka, po czym wybuchnęła śmiechem.
-Hahaha! Przestań już z tym! Przecież dla mojej przyjaciółki zawsze znajdę czas.
- Dobra, dobra - odparła.
- Ale wiesz...zaraz przyjedzie tu Jackson! - powiedział Darwood, chcąc zaskoczyć Mishinkę.
- Wiedziałam! Ale spoko, Sasha też pewnie zaraz nadejdzie- zaśmiała się.
Darwood przewrócił wesoło oczami. I za chwilę przyjechał Jackson z Sashą na rowerze.
-No no, co ja widzę...wy razem przyjechaliście? - zażartował Dar.
-Darwood! - krzyknęła Saha, po czym szturchnęła go w ramię- Bardzo śmieszne!- spojrzała na niego gniewnie.
- No właśnie! Ja ją tylko podwiozłem! - założył ręce, tłumacząc się.
-Na bagażniku? - roześmiała się Mishinka.
- I co?! Problem?!- Zapytał ubawiony Jackson.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Jack pojechał zostawić rower u Sashy w garażu i za chwilkę był już z przyjaciółmi. Byli już wszyscy razem na spacerze. Przeszli się już po całej ulicy, gdy doszli do starej fabryki.

- Mieszkam tu już 15 lat, a nigdy tam nie byłam...- powiedziała Mishi.
-No..to trzeba to zmienić! Kiedy robimy napad na opuszczoną fabrykę?- zatarł ręce Dar.
- Napewno nie dziś, bo jest mega zimno!
A że Mishinka i Sasha miały jedynie krótkie bluzki, całe się trzęsły.
- Boż,e nie mogę na was patrzeć! - wtrącił Jackson, zdjął z siebie bluzę i nałożył Sashy na ramiona.
- Jezu, jesteś kochany! - uśmiechnięta rzekła do Jack'a.
To samo zrobił Darwood ze swoją bluzą i założył ją na Mishinkę.
Ona popatrzyła na niego i rzuciła mu piękny uśmiech.
 Szli już w kierunku domu, gdy nagle Mishinka potknęła się o kamień.
"Aaaaaa" - zapiszczała upadając na ziemię.
-Jezu, Mishi nic Ci nie jest?!
- Boże!
-Mishi!
Rozległy się krzyki przerażonych przyjaciół.
- Nie, nic mi nie jest, tylko tak troche obdarłam sobie ręce- rozłożyła dłonie. Rzeczywiście w paru miejscach krwawiły. - I strasznie boli mnie kostka! Ałaa! - jęknęła Mishinka.
-Poczekaj, zadzwon...
-NIE! nic mi nie jest! - przerwała poszkodowana Sashy.
-Dasz radę wstać?- zapytał opiekuńczo Jackson.
-No...chyba - odparła niepewnie.
Stanęła na nogi lecz zaraz jęknęła z bólu i poleciała na ziemię, lecz Darwood zdążył ją złapać i wpadła w jego ramiona.-Nie dasz rady dojść do domu.. Chodź, wezmę Cię na barana-wyjawił swój pomysł Dar.
-Co? Żartujesz?- Zdziwiła się.
-Nie - pokręcił głową chłopak.
Wziął ją na barana i zaczęli iść przed siebie.
-To nie fair! - rzekła robiąc smutną minkę Sasha.
Przyjaciele popatrzyli na nią i się zaśmiali.
-Dobra, chodź do mnie! Wskakuj! Raz, dwa, trzy..! - Sasha wskoczyła mu na barana.

______________________________________


to na dzisiaj koniec. Wiem,że na razie badziewny, ale musiałam jakoś zacząć.. następny rozdział pojawi się, jak będą 3 komentarze. Do roboty, jak chcecie czytać opowiadanie z Justinem! ♥

dobranoc. :*

BOHATERIOWIE ♥




Mishinka Tien - 15 letnia dziewczyna, wiodąca spokojne życie w Kanadzie. Mieszka z rodzicami, starszą siostrą Camillą i małym bratem Brandonem. Jest bardzo nieśmiała lecz koleżeńska.





Camilla Tien- siostra Mishinki, 18-latka.


Brandon Tien- dwuletni brat Mishinki




Sasha King - najlepsza przyjaciółka Mishinki. Znają się od zawsze, chodzą do jednej klasy. Mieszkają blisko siebie.




Bruell King- starszy brat Sashy.



Darwood Thomson- najlepszy przyjaciel Mishinki i Sashy. Podoba się wielu dziewczynom, ale zawsze znajdzie czas dla przyjaciółek.
Mieszka na tej samej ulicy, co one.





Jackson Leweantt- najlepszy przyjaciel Darwooda, bardzo lubi Sashę i Mishinkę. Wszystkich rozśmiesza i rozwesela. 


Pixie Rathbone- najgłupsza dziewczyna w szkole. Jest o rok starsza od Mishinki. Nie obchodzi ją nic poza kosmetykami, makijażem i ubraniami. Pusta blondynka, której zależy tylko na opinii innych.



Rosie Blood- przyjaciółka Pixie, tak samo głupiutka, jak ona. Robi wszystko, co zrobi Pixie.


Jared Bower- zadaje się z Pixie i Rosie. Nie lubi Mishinki i Sashy. Najbardziej wielbiony przez dziewczyny chłopak.



Calon Over - miły chłopak, który pomaga czasem Mishince w nauce. Jest bardzo intiligentny. Wszyscy uważają go za kujona, ale tak naprawdę to fajny chłopak.



Justin Bieber- sławny na cały świat piosenkarz. Koncertuje po świecie, mało przebywa w domu. 19-latek pełen przyjaźni, radości.

Too...myślę, że jutro dodam pierwszy rozdział. Do przeczytania. ♥






wtorek, 14 maja 2013

siemcia. ♥


 Heeejka! ♥

Witam wszystkich na moim blogu! Jestem Asia. Będę pisała tutaj różne opowiadania o Justinie Bieberze, czy One Direction. : ) Mam nadzieję, że Wam się spodobają. Pierwszy post do nowego opowiadania dodam wieczorem. : ) do zobaczenia! ♥

macie tutaj moją mordkę ;3



luuv ya, Asia.