' Drodzy Państwo
Nazywam się Justin Bieber i jak już raczej Państwo wiedzą jestem...albo raczej byłem chłopakiem Państwa córki. Teraz to już sam nie wiem. To wszystko strasznie się skomplikowało. I to przeze mnie. A w tym właśnie liście chciałbym wyjaśnić, co tak naprawdę się stało. Nie wiem od czego zacząć... Pisze ten list dzień po tym, co zaszło... Nie wiem, czy państwo wiedzą, czy nie.. Otóż to było tak: Ja byłem w studiu razem z moim menager'em i menager'em Seleny... Na prawdę tego nie chciałem. Sprzeciwiałem się, ale co mi po tym? On mnie nie słuchał, miał gdzieś moje zdanie. Chciał tylko, żebym wypromował Selenę. Ja mówiłem mojemu menagerowi że nie mogę tego zrobić, że nie chcę, ale to nie działało. Gdybym wtedy się postarał może bym coś zdziałał, ale nie. Poddałem się. Nie mam pojęcia, czy Mishinka powiedziała Państwu, co się stało..Możliwe, że tak..albo nie. Także lepiej powiem o co chodzi. Tamtego dnia kiedy menager Seleny mi to jednym słowem 'rozkazał zrobić' miałem w planie wszystko powiedzieć Mishince, wszystko. Ale nie zdążyłem. Nie zdążyłem, bo w tym momencie pojawiła się w studiu. Właśnie.. w tym najgorszym momencie. I nas zobaczyła, zobaczyła, jak całuję Selenę. Nie mogę sobie tego wybaczyć. Tego, że to zobaczyła, że nie mogłem jej nawet powiedzieć, dlaczego tak właściwie to zrobiłem. A teraz już za późno. Na wszystko. Pisałem, dzwoniłem...ale nic nie działa. Rozumiem ją. Skrzywdziłem Państwa córkę i wiem, że źle postąpiłem. Dlatego chciałbym Państwa przeprosić. Za to, co jej zrobiłem. Wiem, że Państwo z początku nie pochwalali naszego związku, dlatego tym bardziej chcę przeprosić. Bo w końcu się Państwo zgodzili, abyśmy byli razem, a ja to zmarnowałem i do tego skrzywdziłem Mishinkę. Nie chciałem tego, ale biorę na siebie całą winę. Ale nie tylko za to. Mam jeszcze jedną rzecz, którą muszę zrobić. Muszę powiedzieć w telewizji, że nie znam Mishinki... Nie wiem, jak to zrobię, ale muszę. Bo widzi Państwo..jestem prawie całkowicie zależny od menager'a. I jeśli on zawiązał jakąś umowę z menager'em Seleny, to nie mam nawet szansy się sprzeciwić. On po prostu chce, abym wypromował płytę Seleny. A ja nie mam nic do gadania. Dlatego chcę Państwa przeprosić. Za to wszystko, co zrobiłem, powiedziałam i za to co zrobię. Kocham Państwa córkę najbardziej na świecie i nigdy nie przestanę. Dlatego tak pod koniec chciałbym, aby Państwo nie pokazywali tego Mishince. Nie chcę, aby pomyślała, że piszę ten list, bo chcę aby się nade mną zlitowała, czy coś. A to wcale nie tak. Wiem, że ją straciłem, ale chciałbym się wytłumaczyć dlaczego. Nie wiem, czy Państwo mnie posłuchają i nie pokażą jej tego listu, ale mam taką nadzieję. Przepraszam jeszcze raz, Justin.'
Nazywam się Justin Bieber i jak już raczej Państwo wiedzą jestem...albo raczej byłem chłopakiem Państwa córki. Teraz to już sam nie wiem. To wszystko strasznie się skomplikowało. I to przeze mnie. A w tym właśnie liście chciałbym wyjaśnić, co tak naprawdę się stało. Nie wiem od czego zacząć... Pisze ten list dzień po tym, co zaszło... Nie wiem, czy państwo wiedzą, czy nie.. Otóż to było tak: Ja byłem w studiu razem z moim menager'em i menager'em Seleny... Na prawdę tego nie chciałem. Sprzeciwiałem się, ale co mi po tym? On mnie nie słuchał, miał gdzieś moje zdanie. Chciał tylko, żebym wypromował Selenę. Ja mówiłem mojemu menagerowi że nie mogę tego zrobić, że nie chcę, ale to nie działało. Gdybym wtedy się postarał może bym coś zdziałał, ale nie. Poddałem się. Nie mam pojęcia, czy Mishinka powiedziała Państwu, co się stało..Możliwe, że tak..albo nie. Także lepiej powiem o co chodzi. Tamtego dnia kiedy menager Seleny mi to jednym słowem 'rozkazał zrobić' miałem w planie wszystko powiedzieć Mishince, wszystko. Ale nie zdążyłem. Nie zdążyłem, bo w tym momencie pojawiła się w studiu. Właśnie.. w tym najgorszym momencie. I nas zobaczyła, zobaczyła, jak całuję Selenę. Nie mogę sobie tego wybaczyć. Tego, że to zobaczyła, że nie mogłem jej nawet powiedzieć, dlaczego tak właściwie to zrobiłem. A teraz już za późno. Na wszystko. Pisałem, dzwoniłem...ale nic nie działa. Rozumiem ją. Skrzywdziłem Państwa córkę i wiem, że źle postąpiłem. Dlatego chciałbym Państwa przeprosić. Za to, co jej zrobiłem. Wiem, że Państwo z początku nie pochwalali naszego związku, dlatego tym bardziej chcę przeprosić. Bo w końcu się Państwo zgodzili, abyśmy byli razem, a ja to zmarnowałem i do tego skrzywdziłem Mishinkę. Nie chciałem tego, ale biorę na siebie całą winę. Ale nie tylko za to. Mam jeszcze jedną rzecz, którą muszę zrobić. Muszę powiedzieć w telewizji, że nie znam Mishinki... Nie wiem, jak to zrobię, ale muszę. Bo widzi Państwo..jestem prawie całkowicie zależny od menager'a. I jeśli on zawiązał jakąś umowę z menager'em Seleny, to nie mam nawet szansy się sprzeciwić. On po prostu chce, abym wypromował płytę Seleny. A ja nie mam nic do gadania. Dlatego chcę Państwa przeprosić. Za to wszystko, co zrobiłem, powiedziałam i za to co zrobię. Kocham Państwa córkę najbardziej na świecie i nigdy nie przestanę. Dlatego tak pod koniec chciałbym, aby Państwo nie pokazywali tego Mishince. Nie chcę, aby pomyślała, że piszę ten list, bo chcę aby się nade mną zlitowała, czy coś. A to wcale nie tak. Wiem, że ją straciłem, ale chciałbym się wytłumaczyć dlaczego. Nie wiem, czy Państwo mnie posłuchają i nie pokażą jej tego listu, ale mam taką nadzieję. Przepraszam jeszcze raz, Justin.'
Spojrzałam na Darwooda...Trochę mnie to wszystko przerosło, może nie powinnam była tego czytać, sama nie wiem.
-On chyba na prawdę cię kocha...- powiedział cicho Dar i popatrzył na mnie. Spuściłam wzrok, nie mam pojęcia, co myśleć. Z jednej strony to, co przeczytałam naprawdę bardzo mnie wzruszyło z drugiej strony miałam mętlik w głowie. To było niepojęte. Byłam trochę zmęczona, bo wcześniejszej nocy źle spałam. Spoglądnęłam na niego i przetarłam oczy.
-Myślę, że powinnaś z nim porozmawiać, tak byłoby najlepiej...- powiedział, po czym pogładził mnie po głowie- a teraz chodźmy już spać, bo widzę, że padasz z nóg- uśmiechnął się pod nosem.
-To-o nie praawda- powiedziałam ziewając.
-Hahaha, no niee, wcale - zaśmiał się Dar.
Uśmiechnęłam się i szybkim krokiem skierowałam się do łazienki. A gdy już się umyłam położyłam się na łóżku, obok Darwooda. Szczerze mówiąc, gdybym leżała tam z innym chłopakiem troche bym się krępowała, ale jego traktowałam jak brata, dlatego nie przeszkadzało mi to.
-On chyba na prawdę cię kocha...- powiedział cicho Dar i popatrzył na mnie. Spuściłam wzrok, nie mam pojęcia, co myśleć. Z jednej strony to, co przeczytałam naprawdę bardzo mnie wzruszyło z drugiej strony miałam mętlik w głowie. To było niepojęte. Byłam trochę zmęczona, bo wcześniejszej nocy źle spałam. Spoglądnęłam na niego i przetarłam oczy.
-Myślę, że powinnaś z nim porozmawiać, tak byłoby najlepiej...- powiedział, po czym pogładził mnie po głowie- a teraz chodźmy już spać, bo widzę, że padasz z nóg- uśmiechnął się pod nosem.
-To-o nie praawda- powiedziałam ziewając.
-Hahaha, no niee, wcale - zaśmiał się Dar.
Uśmiechnęłam się i szybkim krokiem skierowałam się do łazienki. A gdy już się umyłam położyłam się na łóżku, obok Darwooda. Szczerze mówiąc, gdybym leżała tam z innym chłopakiem troche bym się krępowała, ale jego traktowałam jak brata, dlatego nie przeszkadzało mi to.
-Mishi, ślicznotko, wstawaj już!- wyrwał mnie z błogiego snu głos Darwooda.
Zaraz, zaraz, czy on nazwał mnie ślicznotką?
-No dalej, wiesz, która jest godzina? 11:30!- po tym, co usłyszałam momentalnie wstałam i spojrzałam na zegarek, stojący obok łóżka. Faktycznie było już tak późno.
-Omg- powiedziałam nie do końca przebudzona.
-No wreszcie, wstała moja księżniczka- uśmiechnął się.
-Przestań!- zaśmiałam się po czym rzuciłam w niego poduszkę. Zawsze, gdy mnie tak nazywał miałam wrażenie, że uważa mnie za małą, a przecież był tylko 2 miesiące starszy. Otworzył szeroko buzię i zaśmiał się głośno.
-Tak się bawimy?!- zmarszczył oczy. I za chwilkę poczułam, że poduszka ląduje na mojej twarzy. I tak właśnie zaczęła się nasza 'bitwa'.
-Hahahah, jesteś głupia- powiedział i dorzucił do tego ten swój uśmieszek.
-Przestań!- zaśmiałam się po czym rzuciłam w niego poduszkę. Zawsze, gdy mnie tak nazywał miałam wrażenie, że uważa mnie za małą, a przecież był tylko 2 miesiące starszy. Otworzył szeroko buzię i zaśmiał się głośno.
-Tak się bawimy?!- zmarszczył oczy. I za chwilkę poczułam, że poduszka ląduje na mojej twarzy. I tak właśnie zaczęła się nasza 'bitwa'.
-Hahahah, jesteś głupia- powiedział i dorzucił do tego ten swój uśmieszek.
-Jak możesz?!- skrzyżowałam ręce i zmarszczyłam czoło- foch- powiedziałam.
Zrobiłam smutną minę i usiadłam na skraju łóżka.
-Oj no przestań, nie chciałem, księżniczko...
Dalej nie zmieniałam pozycji, ani nie odezwałam się ani słowem. Znowu powiedział mi 'księżniczko'.. no ale w sumie to nie przeszkadza mi to tak strasznie. Nawet zaczęłam to lubić. Po chwili otworzyły się drzwi a w progu stanęła mama. Dostałam jeszcze raz poduszką po czym spojrzałam na nią i zobaczyłam, że Brandi do nas przybiegł więc posadziłam go na łóżku.
-Co wy tu wyczyniacie? Słychać was na cały dom!- powiedziała z uśmiechem mama.
-To on zaczął!- zaśmiałam się i wskazałam na przyjaciela.
-Przestań księżniczko.
Spojrzałam na niego piorunującym wzrokiem, nie wiem, co sobie pomyślała moja matka bo chyba nigdy nie słyszała, żeby Darwood tak na mnie mówił, ale co mogłam zrobić? Za późno.
Na szczęście mama nic nie powiedziała tylko zaśmiała się i wyszła. Po przebraniu się zeszłam na dół na śniadanie. Tak, jak to jest u cioci wszyscy siadamy przy ogromnym stole i bierzemy, co chcemy. Zostały jeszcze 2 dni które tutaj spędzę, wiec trzeba się rozkoszować.
Kiedy wszyscy się najedliśmy Cody, Camilla i Darwood skierowali się do salonu, chcąc obejrzeć telewizję. Mnie jakoś to nie interesowało tylko poszłam na dwór na hamak pod drzewem. Lubiłam tam przesiadywać, niby było dosyć gorąco, ale powiewał chłodny wiaterek, cudowne uczucie. Siedziałam spokojnie i myślałam o tym, jak tu jest pięknie gdy nagle usłyszałam:
-Mishinka! Gdzie ty jesteś?! Chodź tu!- to był głos Camilli.
-Co chcesz?- krzyknęłam.
-Mishinka no chodź tu do nas!- musiała nie słyszeć mojego pytania.
Niechętnie co prawda, ale wstałam i ruszyłam w stronę salonu. Gdy już weszłam do pomieszczenia to zobaczyłam, że wszyscy wygodnie leżą na kanapie. Nie miałam pojęcia dlaczego mnie tu zawołali. Podeszłam do Camilli i zapytałam o co jej chodziło.
-Popatrz- powiedziała i skierowała wzrok na ekran telewizora.
Ja także popatrzyłam i ponownie przeniosłam na niż wzrok. To tylko jakiś głupi teledysk do piosenki- pomyślałam sobie.
-No spójrz jeszcze raz. To coś dla ciebie- wskazała palcem na ekran.
Ponowiłam ruch i wtedy zobaczyłam, że to nie jest zwykły teledysk do jakiejś tam piosenki..tylko koncert na żywo..Justina. Wkurzyłam się, po co ona mnie tu wołała. Przecież i tak nie mam zamiaru na to patrzeć. Owszem, brakuje mi go, brakuje mi każdej minuty spędzonej z nim, każdego jego spojrzenia. Ale boję się mu zaufać. Boje się, że gdy to wszystko zacznie się od nowa powtórzy się historia z Seleną. Kiedy go zobaczyłam..tak dawno nie widziałam jego uśmiechu, tak strasznie za nim tęskniłam...Serce zaczęło mocniej bić, ale musiałam się ogarnąć, co się ze mną dzieje?!
-Po to mnie wołałaś?- zapytałam.
-No tak, oglądnij z nami.
Miałam wątpliwości co do tego. Mimo, że chciałam zobaczyć ten koncert coś we mnie się sprzeciwiało. Ruszyłam w stronę miejsca, gdzie zanim mnie zawołano leżałam spokojnie w cieniu. Gdy nagle Darwood chwycił mnie za nadgarstek i pociągnął w ich stronę.
-No, nie daj się prosić, księżniczko- uśmiechnął się.
Szturchnęłam go w ramię i usiadłam obok. Nie będę odstawiała sceny, jak to bardzo nie chcę tego widzieć i wgl bo to by było dziwne. Zwłaszcza, że nie mówiłam nikomu z nich o tym, co się stało. Jedynie Calonowi i Sashy. Dar dowiedział się o tym miej więcej z listu, którego wczoraj mi przeczytał, a Camilla...w sumie to nie mam pojęcia, pewnie z internetu. Mogę się założyć, że zobaczyła Justina i Selenę jak się całują gdzieś na jakiejś stronce i wtedy zorientowała się dlaczego ja już z nim nie jestem. Patrzyliśmy wszyscy razem na koncert na żywo. Gdy widziałam jego niektóre ruchy, spojrzenia, mrugnięcie okiem do beliebers...coś we mnie płakało. Brakowało mi go...
Gdy tak oglądaliśmy nagle zapadła cisza. Justin przestał śpiewać, nie wiem, dlaczego. Zapomniał tekstu?
-Mishinka! Gdzie ty jesteś?! Chodź tu!- to był głos Camilli.
-Co chcesz?- krzyknęłam.
-Mishinka no chodź tu do nas!- musiała nie słyszeć mojego pytania.
Niechętnie co prawda, ale wstałam i ruszyłam w stronę salonu. Gdy już weszłam do pomieszczenia to zobaczyłam, że wszyscy wygodnie leżą na kanapie. Nie miałam pojęcia dlaczego mnie tu zawołali. Podeszłam do Camilli i zapytałam o co jej chodziło.
-Popatrz- powiedziała i skierowała wzrok na ekran telewizora.
Ja także popatrzyłam i ponownie przeniosłam na niż wzrok. To tylko jakiś głupi teledysk do piosenki- pomyślałam sobie.
-No spójrz jeszcze raz. To coś dla ciebie- wskazała palcem na ekran.
Ponowiłam ruch i wtedy zobaczyłam, że to nie jest zwykły teledysk do jakiejś tam piosenki..tylko koncert na żywo..Justina. Wkurzyłam się, po co ona mnie tu wołała. Przecież i tak nie mam zamiaru na to patrzeć. Owszem, brakuje mi go, brakuje mi każdej minuty spędzonej z nim, każdego jego spojrzenia. Ale boję się mu zaufać. Boje się, że gdy to wszystko zacznie się od nowa powtórzy się historia z Seleną. Kiedy go zobaczyłam..tak dawno nie widziałam jego uśmiechu, tak strasznie za nim tęskniłam...Serce zaczęło mocniej bić, ale musiałam się ogarnąć, co się ze mną dzieje?!
-Po to mnie wołałaś?- zapytałam.
-No tak, oglądnij z nami.
Miałam wątpliwości co do tego. Mimo, że chciałam zobaczyć ten koncert coś we mnie się sprzeciwiało. Ruszyłam w stronę miejsca, gdzie zanim mnie zawołano leżałam spokojnie w cieniu. Gdy nagle Darwood chwycił mnie za nadgarstek i pociągnął w ich stronę.
-No, nie daj się prosić, księżniczko- uśmiechnął się.
Szturchnęłam go w ramię i usiadłam obok. Nie będę odstawiała sceny, jak to bardzo nie chcę tego widzieć i wgl bo to by było dziwne. Zwłaszcza, że nie mówiłam nikomu z nich o tym, co się stało. Jedynie Calonowi i Sashy. Dar dowiedział się o tym miej więcej z listu, którego wczoraj mi przeczytał, a Camilla...w sumie to nie mam pojęcia, pewnie z internetu. Mogę się założyć, że zobaczyła Justina i Selenę jak się całują gdzieś na jakiejś stronce i wtedy zorientowała się dlaczego ja już z nim nie jestem. Patrzyliśmy wszyscy razem na koncert na żywo. Gdy widziałam jego niektóre ruchy, spojrzenia, mrugnięcie okiem do beliebers...coś we mnie płakało. Brakowało mi go...
Gdy tak oglądaliśmy nagle zapadła cisza. Justin przestał śpiewać, nie wiem, dlaczego. Zapomniał tekstu?
Nie to chyba nie to..
-Zastanawiacie się, dlaczego przerwałem, racja beliebers?- skierował pytanie do publiczności.
Odpowiedział mu tylko wrzeszczący tłum fanów. Nie wiem, o co chodziło, dlaczego przestał śpiewać i trochę mnie to zaciekawiło. Gdy się rozejrzałam Cam, Dar, jak i Cody siedzieli wpatrzeni w ekran.
-To wszystko, co ostatnio się wydarzyło mnie przerosło. Nie mogę już tak dalej. Chcę wam to wszystko wyjaśnić...Widzicie..- zapadła cisza- miesiąc i dwa tygodnie temu poznałem dziewczynę.. W dość nietypowy sposób. ..Wpadliśmy na siebie w restauracji - zamilkł i uśmiechnął sie pod nosem.
W tym sensie przypomniałam sobie ten dzień. Uśmiech sam nasunął mi się na twarz. Wszyscy spojrzeli na mnie, wiedzieli, że Justin mówi o mnie.
- Widzisz, księżniczko? Jemu naprawdę na tobie zależy i stara się, żebyś mu uwierzyła...- poklepał mnie po ramieniu jedyny chłopak, która tak mnie nazywa.
W głębi serca cieszyłam się z tego wszystkiego. Kocham Justina, ale nie wiem, czy jestem w stanie znowu z nim być, ponownie mu zaufać...
-Pamiętam dokładnie ten dzień.. ten moment. Na początku myślałem, że to głupie zauroczenie, które zaraz przejdzie. Ale kiedy umówiłem się z nią na pierwszą randkę zrozumiałem, że się myliłem. Gdziekolwiek byłem myślałem tylko o niej. O jej pięknych oczach, o tym wspaniałym uśmiechu.Na niczym innym nie mogłem się skupić. Ale pewnego dnia powiedziała mi, że nie możemy się spotykać, bo jesteśmy z z dwóch, całkowicie różnych światów. Załamałem się, gdy to usłyszałem. Zależało mi na niej. Ale uszanowałem jej decyzję i próbowałem o niej zapomnieć, ale nie dałem rady. I ten wypadek tak naprawdę bym wyłącznie przeze mnie. Byłem wkurzony i zły, bo ją kochałem, a nie mogliśmy być razem...
Moje serce biło, jak szalone, kiedy to wszystko opowiadał, nie mogłam uwierzyć, że dokładnie to pamiętał. Kiedy mówił zrobiło mi sie strasznie smutno. Chciałabym znaleźć się wtedy obok niego, móc go przytulić...
-Ale wiecie co? Byłem najszczęśliwszym chłopakiem na świecie, gdy leżąc w szpitalu, po drugiej operacji, ledwo przytomny powiedziała mi, że jej na mnie zależy, tylko po prostu boi się tego wszystkiego. I to ona pisała wtedy za mnie tweet'a na twitterze. I byłbym szczęśliwy aż do teraz, gdybym tego nie zepsuł. No właśnie.. gdybym. Spieprzyłem to, zachowałem się, jak totalny idiota. Te moje ostatnie zdjęcia z Seleną to tylko i wyłącznie za sprawą jej menager'a. Poprosił mojego, abym to wszystko zrobił, bo chciał wypromować jej nową płytę. Pewnie za chwilę dostanę opieprz albo jeszcze coś gorszego, ale mam to gdzieś, nie mogę tego dalej ciągnąć. Nie mogę udawać, że jest dobrze, bo wcale tak nie jest. Codziennie myślę o niej.. o tym, co było między nami- spuścił głowę, a z jego oka spłynęła łza.
Nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Justin płakał...z mojego powodu? MOJEGO? Przez to wszystko mi także spłynęło kilka łez po policzku, jednakże starałam się powstrzymać przed płaczem, nie tu, nie przy wszystkich.
-Nie ma żadnej Seleny Gomez, jedyna dziewczyna, którą kocham to Mishinka Tien. Wiem, że tego nie ogląda, ale w głębi serca mam jeszcze malutki płomyczek nadziei, że może jednak... Chciałbym, żeby wiedziała, że ją kocham, kochałem i będę kochać. Bez względu na to, co się stanie, bez względu na to, czy mi wybaczy. Cholernie mi na niej zależy. Gdyby nie ona moje życia nie miałoby sensu. Chciałbym móc ją jedynie przeprosić, nie tak na komórce, nie przez sms'a, nie w telewizji, tylko osobiście. Bo nie nie kocham nikogo innego tak bardzo, jak ją. I proszę was o coś. To, że wam to wszystko opowiedziałem.. ufam wam. I nie chciałbym, żebyście teraz krzywdziły Mishinkę. Bo ona jest naprawdę wspaniała.
A ja siedziałam na kanapie i zaczęłam ryczeć, jak dziecko, ale szybko wstałam i pobiegłam do swojego pokoju, nie chciałam, żeby oni to wiedzieli. Położyłam się i płakałam, kiedy nagle po kilku minutach zadzwonił telefon.
Od razu pomyślałam, że to Justin, przestraszyłam sie, nie wiedziałam, co mu powiedzieć. Jednak, gdy na wyświetlaczu pisał 'Calon. x' poczułam ulgę. Szybko przetarłam oczy i wytarłam chusteczką noc, żeby nie poznał, że płakałam, jednak nie byłam pewna, czy mi się to uda.
-Halo- odebrałam
-Widziałaś to?- zapytał poważnym tonem.
-Tak- odparłam, po czym podciągnęłam nosem.
-Płakałaś?
-Calon, ja nie wiem...
-Hej, nie tłumacz mi się. Oglądałem to wszystko. Rozumiem cię. Zamierzasz teraz...no wiesz, wrócić do niego?- zapytał.
Nie umiałam teraz mu odpowiedzieć, bo tak naprawdę nie miałam pojęcia, co zrobie, to wszystko mnie przerosło...
-Nie wiem... nie mam pojęcia...kocham go, ale się boję...Calon, przepraszam ci- nie zdążyłam nawet dokończyć, bo mi przerwał:
-nie przepraszaj, nie masz za co...rozumiem, musisz już kończyć. Dobranoc- powiedział.
Wcale nie chciałam przerywać tej rozmowy.. Ale nie dziwiłam mu się. Co ja bym zrobiła, gdyby chłopak, którego kocham postanowił wrócić do swojej dziewczyny... Tak strasznie głupio się poczułam, tak strasznie było mi go żal.. Zależy mi na nim i nie chcę go krzywdzić, nie chcę, żeby przeze mnie cierpiał...
Nim się zorientowałam zasnęłam. Kolejne dni zleciały bardzo szybko, na zastanawianiu się co mam teraz zrobić.
~~~~~~~~~~~
-To co, przyjdziesz?- zapytał Calon.
-Pewnie, że tak.
Ucieszyłam się na spotkanie z Cal'em. Umówiliśmy się na łące niedaleko mojego domu za 20 minut. Szybko ubrałam się i wyszłam.Nie chciałam, aby na mnie czekał. Denerwowałam się, nie wiedziałam, o czym Calon chce pogadać ale się spodziewałam, że to będzie miało związek z Justinem...
Prędko doszłam na miejsce, minęłam kilka drzew i skręciłam w lewo. Wcale nie ujrzałam tam Calona...
_________________________
Jest już nowy rozdział. Według mnie jest masakryczny, łee ;/. I do tego krótki. Nie miałam natchnienia niestety ;c Przepraszam. Ostatnio nie mam zachęty, coraz mniej komentarzy, wiecie... Jak już zauważyliście dodałam nową ankietę. Chodzi o to, że jak wchodze na komputer to szablon się psuje, a chciałabym, aby wam było dobrze widzieć. Więc odpowiadajcie i dziękuje za wszystkie komentarze (jeśli jakieś wgl będą..) Kocham was ♥
-Zastanawiacie się, dlaczego przerwałem, racja beliebers?- skierował pytanie do publiczności.
Odpowiedział mu tylko wrzeszczący tłum fanów. Nie wiem, o co chodziło, dlaczego przestał śpiewać i trochę mnie to zaciekawiło. Gdy się rozejrzałam Cam, Dar, jak i Cody siedzieli wpatrzeni w ekran.
-To wszystko, co ostatnio się wydarzyło mnie przerosło. Nie mogę już tak dalej. Chcę wam to wszystko wyjaśnić...Widzicie..- zapadła cisza- miesiąc i dwa tygodnie temu poznałem dziewczynę.. W dość nietypowy sposób. ..Wpadliśmy na siebie w restauracji - zamilkł i uśmiechnął sie pod nosem.
W tym sensie przypomniałam sobie ten dzień. Uśmiech sam nasunął mi się na twarz. Wszyscy spojrzeli na mnie, wiedzieli, że Justin mówi o mnie.
- Widzisz, księżniczko? Jemu naprawdę na tobie zależy i stara się, żebyś mu uwierzyła...- poklepał mnie po ramieniu jedyny chłopak, która tak mnie nazywa.
W głębi serca cieszyłam się z tego wszystkiego. Kocham Justina, ale nie wiem, czy jestem w stanie znowu z nim być, ponownie mu zaufać...
-Pamiętam dokładnie ten dzień.. ten moment. Na początku myślałem, że to głupie zauroczenie, które zaraz przejdzie. Ale kiedy umówiłem się z nią na pierwszą randkę zrozumiałem, że się myliłem. Gdziekolwiek byłem myślałem tylko o niej. O jej pięknych oczach, o tym wspaniałym uśmiechu.Na niczym innym nie mogłem się skupić. Ale pewnego dnia powiedziała mi, że nie możemy się spotykać, bo jesteśmy z z dwóch, całkowicie różnych światów. Załamałem się, gdy to usłyszałem. Zależało mi na niej. Ale uszanowałem jej decyzję i próbowałem o niej zapomnieć, ale nie dałem rady. I ten wypadek tak naprawdę bym wyłącznie przeze mnie. Byłem wkurzony i zły, bo ją kochałem, a nie mogliśmy być razem...
Moje serce biło, jak szalone, kiedy to wszystko opowiadał, nie mogłam uwierzyć, że dokładnie to pamiętał. Kiedy mówił zrobiło mi sie strasznie smutno. Chciałabym znaleźć się wtedy obok niego, móc go przytulić...
-Ale wiecie co? Byłem najszczęśliwszym chłopakiem na świecie, gdy leżąc w szpitalu, po drugiej operacji, ledwo przytomny powiedziała mi, że jej na mnie zależy, tylko po prostu boi się tego wszystkiego. I to ona pisała wtedy za mnie tweet'a na twitterze. I byłbym szczęśliwy aż do teraz, gdybym tego nie zepsuł. No właśnie.. gdybym. Spieprzyłem to, zachowałem się, jak totalny idiota. Te moje ostatnie zdjęcia z Seleną to tylko i wyłącznie za sprawą jej menager'a. Poprosił mojego, abym to wszystko zrobił, bo chciał wypromować jej nową płytę. Pewnie za chwilę dostanę opieprz albo jeszcze coś gorszego, ale mam to gdzieś, nie mogę tego dalej ciągnąć. Nie mogę udawać, że jest dobrze, bo wcale tak nie jest. Codziennie myślę o niej.. o tym, co było między nami- spuścił głowę, a z jego oka spłynęła łza.
Nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Justin płakał...z mojego powodu? MOJEGO? Przez to wszystko mi także spłynęło kilka łez po policzku, jednakże starałam się powstrzymać przed płaczem, nie tu, nie przy wszystkich.
-Nie ma żadnej Seleny Gomez, jedyna dziewczyna, którą kocham to Mishinka Tien. Wiem, że tego nie ogląda, ale w głębi serca mam jeszcze malutki płomyczek nadziei, że może jednak... Chciałbym, żeby wiedziała, że ją kocham, kochałem i będę kochać. Bez względu na to, co się stanie, bez względu na to, czy mi wybaczy. Cholernie mi na niej zależy. Gdyby nie ona moje życia nie miałoby sensu. Chciałbym móc ją jedynie przeprosić, nie tak na komórce, nie przez sms'a, nie w telewizji, tylko osobiście. Bo nie nie kocham nikogo innego tak bardzo, jak ją. I proszę was o coś. To, że wam to wszystko opowiedziałem.. ufam wam. I nie chciałbym, żebyście teraz krzywdziły Mishinkę. Bo ona jest naprawdę wspaniała.
A ja siedziałam na kanapie i zaczęłam ryczeć, jak dziecko, ale szybko wstałam i pobiegłam do swojego pokoju, nie chciałam, żeby oni to wiedzieli. Położyłam się i płakałam, kiedy nagle po kilku minutach zadzwonił telefon.
Od razu pomyślałam, że to Justin, przestraszyłam sie, nie wiedziałam, co mu powiedzieć. Jednak, gdy na wyświetlaczu pisał 'Calon. x' poczułam ulgę. Szybko przetarłam oczy i wytarłam chusteczką noc, żeby nie poznał, że płakałam, jednak nie byłam pewna, czy mi się to uda.
-Halo- odebrałam
-Widziałaś to?- zapytał poważnym tonem.
-Tak- odparłam, po czym podciągnęłam nosem.
-Płakałaś?
-Calon, ja nie wiem...
-Hej, nie tłumacz mi się. Oglądałem to wszystko. Rozumiem cię. Zamierzasz teraz...no wiesz, wrócić do niego?- zapytał.
Nie umiałam teraz mu odpowiedzieć, bo tak naprawdę nie miałam pojęcia, co zrobie, to wszystko mnie przerosło...
-Nie wiem... nie mam pojęcia...kocham go, ale się boję...Calon, przepraszam ci- nie zdążyłam nawet dokończyć, bo mi przerwał:
-nie przepraszaj, nie masz za co...rozumiem, musisz już kończyć. Dobranoc- powiedział.
Wcale nie chciałam przerywać tej rozmowy.. Ale nie dziwiłam mu się. Co ja bym zrobiła, gdyby chłopak, którego kocham postanowił wrócić do swojej dziewczyny... Tak strasznie głupio się poczułam, tak strasznie było mi go żal.. Zależy mi na nim i nie chcę go krzywdzić, nie chcę, żeby przeze mnie cierpiał...
Nim się zorientowałam zasnęłam. Kolejne dni zleciały bardzo szybko, na zastanawianiu się co mam teraz zrobić.
~~~~~~~~~~~
-To co, przyjdziesz?- zapytał Calon.
-Pewnie, że tak.
Ucieszyłam się na spotkanie z Cal'em. Umówiliśmy się na łące niedaleko mojego domu za 20 minut. Szybko ubrałam się i wyszłam.Nie chciałam, aby na mnie czekał. Denerwowałam się, nie wiedziałam, o czym Calon chce pogadać ale się spodziewałam, że to będzie miało związek z Justinem...
Prędko doszłam na miejsce, minęłam kilka drzew i skręciłam w lewo. Wcale nie ujrzałam tam Calona...
_________________________
Jest już nowy rozdział. Według mnie jest masakryczny, łee ;/. I do tego krótki. Nie miałam natchnienia niestety ;c Przepraszam. Ostatnio nie mam zachęty, coraz mniej komentarzy, wiecie... Jak już zauważyliście dodałam nową ankietę. Chodzi o to, że jak wchodze na komputer to szablon się psuje, a chciałabym, aby wam było dobrze widzieć. Więc odpowiadajcie i dziękuje za wszystkie komentarze (jeśli jakieś wgl będą..) Kocham was ♥
