niedziela, 25 sierpnia 2013

rozdział 14.♥

Zrobiliśmy tak, jak powiedziałam i Darwood wziął do ręki list, zaczął czytać:
 ' Drodzy Państwo
 Nazywam się Justin Bieber i jak już raczej Państwo wiedzą jestem...albo raczej byłem chłopakiem Państwa córki. Teraz to już sam nie wiem. To wszystko strasznie się skomplikowało. I to przeze mnie. A w tym właśnie liście chciałbym wyjaśnić, co tak naprawdę się stało. Nie wiem od czego zacząć... Pisze ten list dzień po tym, co zaszło... Nie wiem, czy państwo wiedzą,  czy nie.. Otóż to było tak: Ja byłem w studiu razem z moim menager'em i menager'em Seleny... Na prawdę tego nie chciałem. Sprzeciwiałem się, ale co mi po tym? On mnie nie słuchał, miał gdzieś moje zdanie. Chciał tylko, żebym wypromował Selenę. Ja mówiłem mojemu menagerowi że nie mogę tego zrobić, że nie chcę, ale to nie działało. Gdybym wtedy się postarał może bym coś zdziałał, ale nie. Poddałem się. Nie mam pojęcia, czy Mishinka powiedziała Państwu, co się stało..Możliwe, że tak..albo nie. Także lepiej powiem o co chodzi. Tamtego dnia kiedy menager Seleny mi to jednym słowem 'rozkazał zrobić' miałem w planie wszystko powiedzieć Mishince, wszystko. Ale nie zdążyłem. Nie zdążyłem, bo w tym momencie pojawiła się w studiu. Właśnie.. w tym najgorszym momencie. I nas zobaczyła, zobaczyła, jak całuję Selenę. Nie mogę sobie tego wybaczyć. Tego, że to zobaczyła, że nie mogłem jej nawet powiedzieć, dlaczego tak właściwie to zrobiłem. A teraz już za późno. Na wszystko. Pisałem, dzwoniłem...ale nic nie działa. Rozumiem ją. Skrzywdziłem Państwa córkę i wiem, że źle postąpiłem. Dlatego chciałbym Państwa przeprosić. Za to, co jej zrobiłem. Wiem, że Państwo z początku nie pochwalali naszego związku, dlatego tym bardziej chcę przeprosić. Bo w końcu się Państwo zgodzili, abyśmy byli razem, a ja to zmarnowałem i do tego skrzywdziłem Mishinkę. Nie chciałem tego, ale biorę na siebie całą winę. Ale nie tylko za to. Mam jeszcze jedną rzecz, którą muszę zrobić. Muszę powiedzieć w telewizji, że nie znam Mishinki... Nie wiem, jak to zrobię, ale muszę. Bo widzi Państwo..jestem prawie całkowicie zależny od menager'a. I jeśli on zawiązał jakąś umowę z menager'em Seleny, to nie mam nawet szansy się sprzeciwić. On po prostu chce, abym wypromował płytę Seleny. A ja nie mam nic do gadania. Dlatego chcę Państwa przeprosić. Za to wszystko, co zrobiłem, powiedziałam i za to co zrobię. Kocham Państwa córkę najbardziej na świecie i nigdy nie przestanę. Dlatego tak pod koniec chciałbym, aby Państwo nie pokazywali tego Mishince. Nie chcę, aby pomyślała, że piszę ten list, bo chcę aby się nade mną zlitowała, czy coś. A to wcale nie tak. Wiem, że ją straciłem, ale chciałbym się wytłumaczyć dlaczego. Nie wiem, czy Państwo mnie posłuchają i nie pokażą jej tego listu, ale mam taką nadzieję. Przepraszam jeszcze raz, Justin.'
Spojrzałam na Darwooda...Trochę mnie to wszystko przerosło, może nie powinnam była tego czytać, sama nie wiem.
-On chyba na prawdę cię kocha...- powiedział cicho Dar i popatrzył na mnie. Spuściłam wzrok, nie mam pojęcia, co myśleć. Z jednej strony to, co przeczytałam naprawdę bardzo mnie wzruszyło z drugiej strony miałam mętlik w głowie. To było niepojęte. Byłam trochę zmęczona, bo wcześniejszej nocy źle spałam. Spoglądnęłam na niego i przetarłam oczy.
-Myślę, że powinnaś z nim porozmawiać, tak byłoby najlepiej...- powiedział, po czym pogładził mnie po głowie- a teraz chodźmy już spać, bo widzę, że padasz z nóg- uśmiechnął się pod nosem.
-To-o nie praawda- powiedziałam ziewając.
-Hahaha, no niee, wcale - zaśmiał się Dar.
Uśmiechnęłam się i szybkim krokiem skierowałam się do łazienki. A gdy już się umyłam położyłam się na łóżku, obok Darwooda. Szczerze mówiąc, gdybym leżała tam z innym chłopakiem troche bym się krępowała, ale jego traktowałam jak brata, dlatego nie przeszkadzało mi to.

-Mishi, ślicznotko, wstawaj już!- wyrwał mnie z błogiego snu głos Darwooda. 
Zaraz, zaraz, czy on nazwał mnie ślicznotką?
-No dalej, wiesz, która jest godzina? 11:30!- po tym, co usłyszałam momentalnie wstałam i spojrzałam na zegarek, stojący obok łóżka. Faktycznie było już tak późno.
-Omg- powiedziałam nie do końca przebudzona.
-No wreszcie, wstała moja księżniczka- uśmiechnął się.
-Przestań!- zaśmiałam się po czym rzuciłam w niego poduszkę. Zawsze, gdy mnie tak nazywał miałam wrażenie, że uważa mnie za małą, a przecież był tylko 2 miesiące starszy. Otworzył szeroko buzię i zaśmiał się głośno.
-Tak się bawimy?!- zmarszczył oczy. I za chwilkę poczułam, że poduszka ląduje na mojej twarzy. I tak właśnie zaczęła się nasza 'bitwa'.
-Hahahah, jesteś głupia- powiedział i dorzucił do tego ten swój uśmieszek.
-Jak możesz?!- skrzyżowałam ręce i zmarszczyłam czoło- foch- powiedziałam.
Zrobiłam smutną minę i usiadłam na skraju łóżka.
-Oj no przestań, nie chciałem, księżniczko...
Dalej nie zmieniałam pozycji, ani nie odezwałam się ani słowem. Znowu powiedział mi 'księżniczko'.. no ale w sumie to nie przeszkadza mi to tak strasznie. Nawet zaczęłam to lubić. Po chwili otworzyły się drzwi a w progu stanęła mama. Dostałam jeszcze raz poduszką po czym spojrzałam na nią i zobaczyłam, że Brandi do nas przybiegł więc posadziłam go na łóżku.
-Co wy tu wyczyniacie? Słychać was na cały dom!- powiedziała z uśmiechem mama.
-To on zaczął!- zaśmiałam się i wskazałam na przyjaciela.
-Przestań księżniczko.
Spojrzałam na niego piorunującym wzrokiem, nie wiem, co sobie pomyślała moja matka bo chyba nigdy nie słyszała, żeby Darwood tak na mnie mówił, ale co mogłam zrobić? Za późno.
Na szczęście mama nic nie powiedziała tylko zaśmiała się i wyszła. Po przebraniu się zeszłam na dół na śniadanie. Tak, jak to jest u cioci wszyscy siadamy przy ogromnym stole i bierzemy, co chcemy. Zostały jeszcze 2 dni które tutaj spędzę, wiec trzeba się rozkoszować.
Kiedy wszyscy się najedliśmy Cody, Camilla i Darwood skierowali się do salonu, chcąc obejrzeć telewizję. Mnie jakoś to nie interesowało tylko poszłam na dwór na hamak pod drzewem. Lubiłam tam przesiadywać, niby było dosyć gorąco, ale powiewał chłodny wiaterek, cudowne uczucie. Siedziałam spokojnie i myślałam o tym, jak tu jest pięknie gdy nagle usłyszałam:
-Mishinka! Gdzie ty jesteś?! Chodź tu!- to był głos Camilli.
-Co chcesz?- krzyknęłam.
-Mishinka no chodź tu do nas!- musiała nie słyszeć mojego pytania.
Niechętnie co prawda, ale wstałam i ruszyłam w stronę salonu. Gdy już weszłam do pomieszczenia to zobaczyłam, że wszyscy wygodnie leżą na kanapie. Nie miałam pojęcia dlaczego mnie tu zawołali. Podeszłam do Camilli i zapytałam o co jej chodziło.
-Popatrz- powiedziała i skierowała wzrok na ekran telewizora.
Ja także popatrzyłam i ponownie przeniosłam na niż wzrok. To tylko jakiś głupi teledysk do piosenki- pomyślałam sobie.
-No spójrz jeszcze raz. To coś dla ciebie- wskazała palcem na ekran.
Ponowiłam ruch i wtedy zobaczyłam, że to nie jest zwykły teledysk do jakiejś tam piosenki..tylko koncert na żywo..Justina. Wkurzyłam się, po co ona mnie tu wołała. Przecież i tak nie mam zamiaru na to patrzeć. Owszem, brakuje mi go, brakuje mi każdej minuty spędzonej z nim, każdego jego spojrzenia. Ale boję się mu zaufać. Boje się, że gdy to wszystko zacznie się od nowa powtórzy się historia z Seleną. Kiedy go zobaczyłam..tak dawno nie widziałam jego uśmiechu, tak strasznie za nim tęskniłam...Serce zaczęło mocniej bić, ale musiałam się ogarnąć, co się ze mną dzieje?!
-Po to mnie wołałaś?- zapytałam.
-No tak, oglądnij z nami.
Miałam wątpliwości co do tego. Mimo, że chciałam zobaczyć ten koncert coś we mnie się sprzeciwiało. Ruszyłam w stronę miejsca, gdzie zanim mnie zawołano leżałam spokojnie w cieniu. Gdy nagle Darwood chwycił mnie za nadgarstek i pociągnął w ich stronę.
-No, nie daj się prosić, księżniczko- uśmiechnął się.
Szturchnęłam go w ramię i usiadłam obok. Nie będę odstawiała sceny, jak to bardzo nie chcę tego widzieć i wgl bo to by było dziwne. Zwłaszcza, że nie mówiłam nikomu z nich o tym, co się stało. Jedynie Calonowi i Sashy. Dar dowiedział się o tym miej więcej z listu, którego wczoraj mi przeczytał, a Camilla...w sumie to nie mam pojęcia, pewnie z internetu. Mogę się założyć, że zobaczyła Justina i Selenę jak się całują gdzieś na jakiejś stronce i wtedy zorientowała się dlaczego ja już z nim nie jestem. Patrzyliśmy wszyscy razem na koncert na żywo. Gdy widziałam jego niektóre ruchy, spojrzenia, mrugnięcie okiem do beliebers...coś we mnie płakało. Brakowało mi go...
Gdy tak oglądaliśmy nagle zapadła cisza. Justin przestał śpiewać, nie wiem, dlaczego. Zapomniał tekstu? 
Nie to chyba nie to..
-Zastanawiacie się, dlaczego przerwałem, racja beliebers?- skierował pytanie do publiczności.
Odpowiedział mu tylko wrzeszczący tłum fanów.  Nie wiem, o co chodziło, dlaczego przestał śpiewać i trochę mnie to zaciekawiło. Gdy się rozejrzałam Cam, Dar, jak i Cody siedzieli wpatrzeni w ekran.
-To wszystko, co ostatnio się wydarzyło mnie przerosło. Nie mogę już tak dalej. Chcę wam to wszystko wyjaśnić...Widzicie..- zapadła cisza- miesiąc i dwa tygodnie temu poznałem dziewczynę.. W dość nietypowy sposób. ..Wpadliśmy na siebie w restauracji - zamilkł i uśmiechnął sie pod nosem.
W tym sensie przypomniałam sobie ten dzień. Uśmiech sam nasunął mi się na twarz. Wszyscy spojrzeli na mnie, wiedzieli, że Justin mówi o mnie.
- Widzisz, księżniczko? Jemu naprawdę na tobie zależy i stara się, żebyś mu uwierzyła...- poklepał mnie po ramieniu jedyny chłopak, która tak mnie nazywa.
W głębi serca cieszyłam się z tego wszystkiego. Kocham Justina, ale nie wiem, czy jestem w stanie znowu z nim być, ponownie mu zaufać...
-Pamiętam dokładnie ten dzień.. ten moment. Na początku myślałem, że to głupie zauroczenie, które zaraz przejdzie. Ale kiedy umówiłem się z nią na pierwszą randkę zrozumiałem, że się myliłem. Gdziekolwiek byłem myślałem tylko o niej. O jej pięknych oczach, o tym wspaniałym uśmiechu.Na niczym innym nie mogłem się skupić. Ale pewnego dnia powiedziała mi, że nie możemy się spotykać, bo jesteśmy z z dwóch, całkowicie różnych światów. Załamałem się, gdy to usłyszałem. Zależało mi na niej. Ale uszanowałem jej decyzję i próbowałem o niej zapomnieć, ale nie dałem rady. I ten wypadek tak naprawdę bym wyłącznie przeze mnie. Byłem wkurzony i zły, bo ją kochałem, a nie mogliśmy być razem...
Moje serce biło, jak szalone, kiedy to wszystko opowiadał, nie mogłam uwierzyć, że dokładnie to pamiętał. Kiedy mówił zrobiło mi sie strasznie smutno. Chciałabym znaleźć się wtedy obok niego, móc go przytulić...
-Ale wiecie co? Byłem najszczęśliwszym chłopakiem na świecie, gdy leżąc w szpitalu, po drugiej operacji, ledwo przytomny powiedziała mi, że jej na mnie zależy, tylko po prostu boi się tego wszystkiego. I to ona pisała wtedy za mnie tweet'a na twitterze. I byłbym szczęśliwy aż do teraz, gdybym tego nie zepsuł.  No właśnie.. gdybym. Spieprzyłem to, zachowałem się, jak totalny idiota. Te moje ostatnie zdjęcia z Seleną to tylko i wyłącznie za sprawą jej menager'a. Poprosił mojego, abym to wszystko zrobił, bo chciał wypromować jej nową płytę. Pewnie za chwilę dostanę opieprz albo jeszcze coś gorszego, ale mam to gdzieś, nie mogę tego dalej ciągnąć. Nie mogę udawać, że jest dobrze, bo wcale tak nie jest. Codziennie myślę o niej.. o tym, co było między nami- spuścił głowę, a z jego oka spłynęła łza.
Nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Justin płakał...z mojego powodu? MOJEGO? Przez to wszystko mi także spłynęło kilka łez po policzku, jednakże starałam się powstrzymać przed płaczem, nie tu, nie przy wszystkich.
-Nie ma żadnej Seleny Gomez, jedyna dziewczyna, którą kocham to Mishinka Tien. Wiem, że tego nie ogląda, ale w głębi serca mam jeszcze malutki płomyczek nadziei, że może jednak... Chciałbym, żeby wiedziała, że ją kocham, kochałem i będę kochać. Bez względu na to, co się stanie, bez względu na to, czy mi wybaczy. Cholernie mi na niej zależy. Gdyby nie ona moje życia nie miałoby sensu. Chciałbym móc ją jedynie przeprosić, nie tak na komórce, nie przez sms'a, nie w telewizji, tylko osobiście. Bo nie nie kocham nikogo innego tak bardzo, jak ją. I proszę was o coś. To, że wam to wszystko opowiedziałem.. ufam wam. I nie chciałbym, żebyście teraz krzywdziły Mishinkę. Bo ona jest naprawdę wspaniała.
A ja siedziałam na kanapie i zaczęłam ryczeć, jak dziecko, ale szybko wstałam i pobiegłam do swojego pokoju, nie chciałam, żeby oni to wiedzieli. Położyłam się i płakałam, kiedy nagle po kilku minutach zadzwonił telefon.
Od razu pomyślałam, że to Justin, przestraszyłam sie, nie wiedziałam, co mu powiedzieć. Jednak, gdy na wyświetlaczu pisał 'Calon. x' poczułam ulgę. Szybko przetarłam oczy i wytarłam chusteczką noc, żeby nie poznał, że płakałam, jednak nie byłam pewna, czy mi się to uda.
-Halo- odebrałam
-Widziałaś to?- zapytał poważnym tonem.
-Tak- odparłam, po czym podciągnęłam nosem.
-Płakałaś?
-Calon, ja nie wiem...
-Hej, nie tłumacz mi się. Oglądałem to wszystko. Rozumiem cię. Zamierzasz teraz...no wiesz, wrócić do niego?- zapytał.
Nie umiałam teraz mu odpowiedzieć, bo tak naprawdę nie miałam pojęcia, co zrobie, to wszystko mnie przerosło...
-Nie wiem... nie mam pojęcia...kocham go, ale się boję...Calon, przepraszam ci- nie zdążyłam nawet dokończyć, bo mi przerwał:
-nie przepraszaj, nie masz za co...rozumiem, musisz już kończyć. Dobranoc- powiedział.
Wcale nie chciałam przerywać tej rozmowy.. Ale nie dziwiłam mu się. Co ja bym zrobiła, gdyby chłopak, którego kocham postanowił wrócić do swojej dziewczyny... Tak strasznie głupio się poczułam, tak strasznie było mi go żal.. Zależy mi na nim i nie chcę go krzywdzić, nie chcę, żeby przeze mnie cierpiał...
Nim się zorientowałam zasnęłam. Kolejne dni zleciały bardzo szybko, na zastanawianiu się co mam teraz zrobić.
~~~~~~~~~~~
-To co, przyjdziesz?- zapytał Calon.
-Pewnie, że tak.
Ucieszyłam się na spotkanie z Cal'em. Umówiliśmy się na łące niedaleko mojego domu za 20 minut. Szybko ubrałam się i wyszłam.Nie chciałam, aby na mnie czekał. Denerwowałam się, nie wiedziałam, o czym Calon chce pogadać ale się spodziewałam, że to będzie miało związek z Justinem...
Prędko doszłam na miejsce, minęłam kilka drzew i skręciłam w lewo. Wcale nie ujrzałam tam Calona...




_________________________

Jest już nowy rozdział. Według mnie jest masakryczny, łee ;/. I do tego krótki. Nie miałam natchnienia niestety ;c Przepraszam. Ostatnio nie mam zachęty, coraz mniej komentarzy, wiecie... Jak już zauważyliście dodałam nową ankietę. Chodzi o to, że jak wchodze na komputer to szablon się psuje, a chciałabym, aby wam było dobrze widzieć. Więc odpowiadajcie i dziękuje za wszystkie komentarze (jeśli jakieś wgl będą..) Kocham was ♥

sobota, 10 sierpnia 2013

rozdział 13. ♥

Jego także rozbawiło to, co usłyszał.
-Weź  chociaż bluzę. Zdążysz ją schować, zanim wejdziesz do domu, a nie chcę, żebyś zmarzła.
Miał rację. Pomimo tego, iż w dzień temperatura jest bardzo wysoka i słońce praży, noce są bardzo zimne, co sprawia, że rankiem jest dość chłodno. Dlatego najczęściej ludzie chodzą wtedy w długich rękawach. Zgodziłam się wziąć od niego bluzę. Bluzę...a raczej koszulę, bo taką mi dał. Koszulę w kratkę, z flaneli, co było można poznać od razu. Była miękka  w dotyku, jak tylko ją ubrałam to poczułam zapach perfum Calona. Był nieco delikatny ale i pociągający, w momencie zrobiło mi się ciepło. Zabrałam swoje rzeczy, których z resztą nie miałam za dużo i byłam gotowa do wyjścia.
-Calon...chciałabym ci podziękować za wczoraj. Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby nie ty - uśmiechnęłam się, stojąc w progu.
-Nie dziękuj. Wiedz, że zawsze możesz na mnie liczyć- powiedział dosyć cicho.
Nie mam pojęcia, dlaczego to zrobiłam, ale przybliżyłam się do niego i przytuliłam go mocno, a on objął mnie rękami. Było mi tak dobrze, zawsze w takich momentach zapominałam o Justinie, o tych wszystkich problemach. Podniosłam głowę i spojrzałam na niego. W tym momencie nasze spojrzenia się spotkały. Byliśmy tak blisko, że czułam jego gorący oddech. Zaczęliśmy przybliżać swoje twarze, gdy nagle Calon odwrócił głowę i przymrużył oczy.
-Przepraszam, nie powinienem był...
Uśmiechnęłam się i powiedziałam:
-Nic się nie stało.
A tak właściwie, to chyba jednak się stało. Nie wiem, jak to było możliwe, ale poczułam się rozczarowana. Coś mnie do niego ciągnęło, coś we mnie chciało, żeby nasze usta się spotkały. Nie wiem, czy to dlatego, że brakowało mi tej czułości, tej delikatności, którą miałam z Justinem, czy dlatego, że coś do niego poczułam. I właśnie przez całą drogę powrotną zastanawiałam się, czy rzeczywiście możliwe jest, abym poczuła coś do..Calona...



  ~~~~~~~~~~~~
-Już jestem! - oświadczyłam, przekraczając próg domu.
Myślałam, że zaraz usłyszę jakieś jakieś głupia pytania, dlaczego zostałam na noc u kolegi, kto to był i wgl. Spodziewałam się kazania. A tu nic. Kompletnie nic. Cisza.
W salonie siedziała mama i oglądała telewizję, obok niej w kojcu bawił się Brandon. Tata był jeszcze w pracy, a siostra jak mniemam gdzieś na mieście.
-O, cześć słonko- powiedziała radośnie mama.
Pierwszy raz chciałam jej powiedzieć, co się stało, dlaczego nie wróciłam na noc, dlaczego ostatnio byłam taka jak byłam, a ona nic. Akurat dzisiaj musi być spokojna i nie robić mi kazania. To jest nie do pomyślenia. Zawsze z nie wiadomo czego robi wielkie problemy, a jak już naprawdę są to ona tego nie zauważa. O jeny, super.
Schowałam koszulę Calona w szufladzie, pod moim łóżkiem tak, aby nikt jej nie zobaczył.
Kiedy już ją ukryłam spojrzałam na komórkę i zobaczyłam, że mam sms'a. Nawet nie zauważyłam, że ktoś do mnie napisał. Otworzyłam wiadomość i ujrzałam.
Justin:
'Przepraszam za to, co zrobiłem jeszcze raz. I przepraszam za to, co powiedziałem/powiem... nie wiem, czy kiedykolwiek dasz mi to wszystko wytłumaczyć, Mam taka nadzieję.
Zanim się obejrzałam był już wieczór.
Do tej pory nikt nie zapytał, dlaczego nie było mnie na noc w domu. Nawet oglądając wspólnie telewizję nie padło żadne takie pytanie. Siedzieliśmy w pokoju i właśnie zaczął się program 'Wieczór u Jerry'ego'
Wszyscy chętnie to oglądamy.
-Dziś wywiad z jakże wspaniałym piosenkarzem - Justinem Bieberem' - usłyszałam.
Serio? Akurat teraz? Nie miałam ochoty tego słuchać, nie miałam ochoty na to patrzeć, ale przecież nie będę uciekała przed wszystkimi programami z nim. Na początku nie słyszałam ani trochę rozmowy, bo Camilla chwaliła się rodzicom, jaką to piękną sukienkę widziała na mieście. Dopiero potem wsłuchaliśmy się dokładniej.
'-Posłuchaj Justin, ostatnio pojawiły się twoje zdjęcia z Seleną Gomez, jak to skomentujesz?'
Justin milczał.
'- Czy jesteście razem?'
'- Tak, jesteśmy'
W tym momencie pewnie w innych okolicznościach od razu z moich oczu popłynęłyby łzy, ale po tym, co widziałam mogłam się tego spodziewać. Było mi jedynie przykro, że to jednak jest prawda.
'-W internecie pojawiły się też zdjęcia pewnej dziewczyny, która została sfotografowana w twoim studiu. Podobno, gdy całowałeś się z Seleną ona rozpłakała się a ty pobiegłeś za nią...'
'-Owszem, pobiegłem.'
'-To znaczy, że znałeś tę dziewczynę. kim ona jest i dlaczego się rozpłakała?'
Patrzyłam w ekran. Justin siedział na fotelu i kilka razy poprawił swoje włosy a potem spojrzał na Jerry'ego.
'-Nie mam pojęcia..'- spojrzał w dół.
'-Czyli sugerujesz, że nie wiesz, kim ona jest?'
'-Dokładnie...-dalej patrzył w ziemię- nie znam jej kompletnie...To pewnie jakaś fanka...'
Wytrzymałabym chyba wszystko, ale to co co powiedział.. Jak on mógł... W tym momencie rodzice wraz z siostrą spojrzeli na mnie ze zdziwieniem. Zrobił ze mnie idiotkę. Teraz pewnie myślą, że wszystko wymyśliłam. Tylko dlaczego wszyscy nagle mu wierzą? Przecież..przecież wstawił nawet moje zdjęcie na tt... Jak on mógł... Moje oczy od razu się zaszkliły. Wiedziałam, że ten wywiad będzie dla mnie bolesny, ale nie wyobrażałam sobie, że może powiedzieć coś takiego. Zaczęłam płakać i podciągać nosem, na co rodzice znowu spojrzeli na mnie jakby nie wiedzieli co tak naprawdę się stało. Nie mogłam wytrzymać tego spojrzenia na sobie, dlatego wstałam i pobiegłam do swojego pokoju. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby rodzice nawet za mną nie pobiegli. A jednak... Kiedy już leżałam na łóżku zapukał do drzwi tata.
-Chcę zostać sama!- krzyknęłam, chociaż tak naprawdę nie byłam pewna czego w ogóle chcę.
Jednak nie dał za wygraną i uchylił drzwi.
-Heej, nie mówcie mi, że taka moja zuch dziewczyna płacze?! Przecież jeszcze niedawno była taka dzielna..
-Słyszałeś, co on powiedział?! Słyszałeś?! Jak on mógł powiedzieć, że się nie znamy.. przecież..przecież...
-Jeździłaś do niego do szpitala, gdy miał wypadek...potem godzinami prze siadywałaś u niego w domu- dokończył za mnie.
-No tak...
-Posłuchaj, według mnie najlepiej byłoby, gdybyś z nim szczerze porozmawiała. Wyjaśniłby ci wszystko..
-Czyli nagle stajesz po jego stronie? Nie będę z nim rozmawiać! Jak widać on nie chce mnie znać! Nie chce mieć ze mną nic do czynienia.
Po wieczornej rozmowie już prawie w ogóle nie wychodziłam z pokoju. Nie miałam ochoty na cokolwiek. Byłam wkurzona i zła a do tego smutna...Koszmar. Leżałam na łóżku i słuchałam muzyki, przypominając sobie każdy moment spędzony z Justinem. Chciałam doszukać się w nim jakiegoś nietypowego zachowania, które zdradziło by, że po prostu mnie okłamywał. Jednak nic takiego nie mogłam sobie przypomnieć. Zawsze, gdy się spotykaliśmy byłam pewna, że jest we nie zakochany. Aż do teraz. Aktualnie nie mam pojęcia, czy robił o specjalnie, czy naprawdę mnie kochał. No bo jakby mnie okłamywał to dlaczego napisałby mi tego sms'a dzisiaj... Sama nie wiem, co mam o tym myśleć. Ale zaraz, zaraz. On mnie teraz upokorzył, przed rodziną, przed znajomymi, a ja jeszcze go bronię, bez sensu. Słuchałam akurat One Less Lonely Girl, gdy piosenka się urwała i usłyszałam wibracje. Wzięłam do ręki komórkę, spojrzałam na wyświetlacz. To Justin. Jak już przedtem zdecydowałam nie mam zamiaru z nim rozmawiać. Wibracje utrzymywały się jeszcze przez chwilę, ale nagle telefon ucichł. Już myślałam, że przestał dzwonić, ale po chwili usłyszałam jego głos. No tak, włączyła się poczta. Szczerze mówiąc wcale nie miałam ochoty go słuchać, ale z drugiej strony chciałam usłyszeć jego głos, chciałam zobaczyć, co powie. Sama siebie nie rozumiałam. Zdecydowałam się wysłuchać nagrania.
' Ehm... nie wiem, od czego zacząć. - na chwilę zapadła cisza - naprawdę nie mam pojęcia.... Nawet nie wiesz, jak mi głupio. Za to, co zrobiłem i za to, co powiedziałem. Ale to nie jest tak, jak myślisz. Ja... ja tego nie chiałe.. nie. Nie, nie będę się tak tłumaczył, bo to moja wina i to nie ważne czy tego chciałem, czy nie bo to zrobiłem. W sumie to nie wiem, po co do ciebie dzwonię. Mogę się założyć, że zaraz jak zobaczysz, że mam wiadomość głosową ode mnie to ją usuniesz. Nie zdziwiłbym się. Tylko wiesz, chodzi o to, że nie mogłem tak tego zostawić. Tak bez przeprosin, bez wytłumaczenia. Nie będę ci mówił teraz co tak naprawdę się stało, dlaczego to powiedziałem, nie. Bo to nie jest rozmowa na telefon. Wolałbym się spotkać i na spokojnie wszystko wytłumaczyć, ale wiem, że to raczej niemożliwe.Wiesz co? Jestem kretynem. Kompletnym idiotą. Bo miałem taką wspaniałą dziewczynę, jak ty i to zmarnowałem. Tylko proszę, nie myśl, że ja to teraz specjalnie mówię. Tak naprawdę było. Kochałem cię, kocham i będę kochać. I nawet jeśli nie będziesz chciała już nigdy więcej ze mną porozmawiać będziesz dla mnie wszystkim. Nigdy nie zapomnę tego, jak się spotkaliśmy.. Jak zostaliśmy parą... Jak byłaś w szpitalu i powiedziałaś, że ci na mnie zależy. Nawet nie wiesz, jaki wtedy byłem szczęśliwy. Ale to spieprzyłem. I nigdy więcej nie spotkam nikogo tak niesamowitego. Przepraszam cię jeszcze raz i uwierz, że to naprawdę nie jest tak, jak myślisz. Jeszcze się przekonasz. nie zostawię tak tego wszystkiego...Do widzenia, Mishinko...I jeszcze jedno. Tęsknię za tobą- powiedział i szybko przerwał połączenie z pocztą.
Przetarłam oczy. To co powiedział mnie wzruszyło...Nie sądziłam, że w ogóle zadzwoni, nie byłam na to przygotowana. Po tym wszystkim, co powiedział uznałam, że mogłam odebrać... Ale co bym mu na to odpowiedziała? Może lepiej, że stało się tak, jak się stało. Było już późno, a ja byłam tak zmęczona, że w momencie usnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~
-Mamo, nie wiesz, gdzie moja bluzka z napisem believe?- krzyknęłam, ponieważ byłam na piętrze.
-Na desce do prasowania, mówiłam ci wczoraj.
Weszłam do jej pokoju i skierowałam się w stronę deski, gdy nagle zahaczyłam o półkę i wypadła jakaś koperta. Zdziwiłam się i otworzyłam ją, myślałam, że jest pusta, a jednak coś w niej było. Przeczytałam tylko nagłówek i początek listu, kiedy usłyszałam kroki mamy.
Napisane było:
'Drodzy Państwo'
Nazywam się Justin Bieber i....'
Tyle udało mi się zobaczyć, szybko wzięłam list, z kopertą do ręki i zakryłam koszulką o którą wcześniej pytałam. Do pokoju weszła mama.
-No, idź już się pakować.
Uff, nie przyłapała mnie. Wezmę ten list i przeczytam jak będę u cioci. Chyba mi się przywidziało, bo zobaczyłam tam 'Justin Bieber...' Czy on napisał list do moich rodziców?
Wkładałam do walizki koszulki, spodenki i wszystkie inne potrzebne rzeczy, ponieważ razem z rodziną i Darwoodem jedziemy do cioci i wujka. Byłam już u nich na tych wakacjach, ale tym razem spędzimy tam 5 dni.Mają bardzo duży dom, więc spokojnie się zmieścimy. Mama z tatą no i oczywiście Brandi będą mieli dla siebie salon, Camilla łóżko w małym pokoiku na parterze, a ja z Darwoodem pokój na górze. Mam nadzieję, że będzie fajnie. Z resztą co ja się martwię, na pewno.
Około 15 wyjechaliśmy z domu a na miejscu byliśmy przed 18. Ciocia, wujek i kuzyni, Cody i Alex przywitali się z nami miło i pokazali nam pokoje, po czym wszyscy się rozpakowali. Ja z Darem dostałam chyba najlepszy pokój. Miał on okna, przez które można było wyjść i usiąść na dachu. Kocham takie miejsca. Na pewno z tego skorzystam. I tak tez zrobiłam. Pierwsze 2 dni minęły bardzo szybko. Byliśmy na basenie i w wesołym miasteczku.
Otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek. Właśnie nastała 11:00. Obróciłam się i zauważyłam, że Darwooda już nie ma, pewnie zszedł na dół. Ja także szybko przebrałam się i zbiegłam do salonu. Rodzice, jak i mały braciszek już nie spali tylko siedzieli i czekali aż wszyscy przyjdą i będzie można zjeść śniadanie.
Włączyłam komórkę i zobaczyłam sms'a. Był to Calon.
'Cześć, nie przeszkadzam?'
Wiedział, że jestem u kuzynów. Poprzedniego dnia też rozmawialiśmy, a dzisiaj nawet chciałam do niego zadzwonić, ale to wieczorem.
Ja:
'No jasne, że nie. Nawet miałam do Ciebie zadzwonić wieczorem, żeby sobie pogadać.'
Cal:
'To może tak będzie lepiej, ja zadzwonię koło 18, pasuje Ci? Na prawdę nie chcę przeszkadzać'
Ja:
'Na prawdę NIE przeszkadzasz. Ale dobrze, mi pasuje. do wieczora xx'
Dzień minął mi bardzo przyjemnie. Dzisiaj nie byliśmy nigdzie, tylko wylegiwaliśmy się na słońcu, przy chłodnym wiaterku. Było wręcz cudownie. Jak mówił Calon, tak też zrobił, punkt 18 zadzwonił.
Weszłam do pokoju, by móc spokojnie z nim porozmawiać. Darwood został na dole z Cody'm więc mam cały dla siebie.
-Jak tam?- zapytał.
-Wszystko jest okej. Tu u kuzynów na prawdę jest ślicznie, żebyś ty widział to miejsce, jejku.. przecudownie. A jak tam u ciebie?
-Też dobrze, nie narzekam. A Ty.. jak się masz.. po TYM wszystkim?
Wiedziałam, o co mu chodzi, pytał o Justina.
-Wiesz...wczoraj nagrał mi się na pocztę. Powiedział, że tego nie chciał, ale musiał, więc sama nie wiem. I powiedział również, że mnie kocha i będzie kochał, cokolwiek się stanie. I że tęskni...
-I wierzysz mu?
-Nie wiem, co o tym myśleć.
Rozmawiałam z Calonem jeszcze bardzo długo, aż nastała 19:30. Musiałam kończyć, bo ciocia przygotowała kolację. Gdy już wszyscy zjedli poszłam na górę z Darwoodem i usiadłam na łóżku.
Wzięłam do ręki list.
-Co to jest?- zapytał zdziwiony Dar.
-List..znalazłam go u moich rodziców w pokoju... I zobaczyłam, że tam pisze nazywam się justin bieber, dlatego go wzięłam.
-Myślisz, że możesz go przeczytać?
-Dlaczego nie?
-Bo jeśli rodzice Ci go nie pokazali to może nie miałaś tego czytać...
-O, przestań...Nie będzie aż tak źle. Albo wiem, mam lepszy pomysł. Ty mi go przeczytasz.
-Ja?
-Tak, a ja będę słuchała. Tylko usiądźmy na dachu, za oknem, tam jest chłodniej.
Zrobiliśmy tak, jak powiedziałam i Darwood wziął do ręki list, zaczął czytać:
' Drodzy Państwo
Nazywam się Justin Bieber i...
__________________________________________

No i jest 13 rozdział. Przepraszam, że tak długo, ale nie miałam czasu za bardzo na pisanie. Komentujcie :3
**** MAM JESZCZE PARĘ WIADOMOŚCI.

Otóż, jak widzicie zmieniłam wygląd bloga. Dodałam zakładki:
-informowani
- wasze blogi

DLATEGO PRZY KAŻDYM KOMENTARZU ZOSTAWIAJCIE SWOJE TWITTER'Y MUSZĘ WAS PO INFORMOWAĆ I KOLEJNYCH ROZDZIAŁACH, BĘDĘ WDZIĘCZNA. ♥

A jeśli chodzi o wasze blogi to wejdźcie w tą właśnie zakładkę i dodajcie komentarz ze swoim blogiem :3

DO NASTĘPNEGO RAZU, PAPA :3 ♥