czwartek, 30 maja 2013

rozdział 4. ♥

ROZDZIAŁ 4 ♥

...gdy nagle ujrzała mamę. Zamknęła drzwi przed nosem Justina i obróciła się.
-Kto to był? - zapytała mama dziewczyny, widząc jej speszoną minę.
-Em..to..ktoś się pomylił..
Popatrzyła na nastolatkę zdziwiona i weszła do salonu. 'o jezu..uff' - odetchnęła z ulgą Mishinka.
Wieczorem Justin nie odzywał się. Nie dzwonił, nie pisał, nic. Mishince było trochę głupio, przez to, jak go potraktowała, ale nie miała odwagi do niego napisać. Następnego dnia planowali z Darwoodem, Sashą i Jacksonem pojechać na basen. Tak też zrobili. Dziewczyny zaczęły szykować się koło 12:30. Mishinka wzięła swój ulubiony strój i do tego wszystkie potrzebne rzeczy - 
http://www.polyvore.com/summer_xx/set?id=83786316
zaś Sasha ubrała strój w jej ulubionym kolorze- niebieskim 
http://www.polyvore.com/summer/set?id=83783816 .
Koło 14:00 wyruszyli a na miejscu byli za nie całe 20 minut. Woda oczywiście była zimna, wręcz lodowata. Dziewczyny powoli zanurzały się w wodzie, piszcząc w niebo głosy. Dar i Jack nie mogli na to patrzeć. Podeszli od tyłu i pchnęli je do wody. 
- AAAA! - krzyknęła Mishinka lecąc w powietrzu. Wpadła do wody, gdy nagle się w coś uderzyła. Obróciła się.
-Jej! Calon?! - zapytała zdziwiona widząc kolegę.
-Mishinka? haha! - zaśmiał się chłopak.
-Ej! Patrzcie, na kogo się natchnęłam! To Calon! - zawołała do reszty.
-O, siema bracie - krzyknął Jackson.
Okazało się, że Calon przeszedł na basen sam, więc od tamtej pory pływali w piątkę. Po dwóch godzinach rekreacji wstąpili do restauracji.
Każdy zamówił sobie to, na co miał ochotę. Mishinka była smutna, dalej zastanawiała się, co z Justinem.
-Ej..Mishinka, coś się stało?- zapytał Calon.
-Nie...nie,nic.
-Jak to? Przecież widać, że jesteś jakaś taka przygnębiona-dodał.
-No..nie, nie ważne. I tak mi nie uwierzycie..
-Nie gadaj głupot! Co cię gnębi? - zapytała Sasha.
-Bo wiecie.. dwa dni temu, kiedy to 'niby' spotkałam z Sashą Justina Biebera w tej knajpie pojechałam z mamą i Brandonem do sklepu. Wstąpiłam z małym do muzycznego, a mama poszła do odzieżowych. Zastanawiałam się, jaką płytę mam kupić, kiedy nagle ktoś złapał mnie za ramię od tyłu. Obróciłam się wystraszona..i..to był on. Rozumiecie? Justin Bieber...
-CO? na serio?
-jej! i co dalej?
-opowiadaj dalej! co zrobiłaś?
Rozlegały się pytania przyjaciół.
- No więc on podpisał mi płytę Believe Acoustic..i za nią zapłacił. Chciałam mu oddać, ale się nie zgodził. Potem wziął Brandi'ego na ręce. I wtedy musiałam już wracać, więc wzięłam młodego i pojechałam z nim do mamy. Następnego dnia przyszedł mi dziwny sms, że ktoś chce się ze mną spotkać. Nie znałam tego numeru. Napisałam, że nie mogę. Ale on nie dawał za wygraną, pisał, że przyjdzie. Powiedziałam mu,że nie ma przychodzić. Nie odpisał. Myślałam, że zrozumiał. Ale po południu zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i...- zawahała się.
-!?
-No? i to był on?
-kurcze, gadaj
-Tak..to on. stał uśmiechnięty. Powiedział,że przyszedł oddać zabawkę Brandonowi, bo ostatnio ją upuścił. Zapytał, czy chcę iść z nim gdzieś na spacer, ale powiedziałam, że nie. Chciałam mu wytłumaczyć, dlaczego, ale wtedy moja mama zeszła z piętra. Zamknęłam drzwi przed Justinem i obróciłam się. Głupio mi, nawet się z nim nie pożegnałam, nic. Nie mam odwagi, żeby do niego napisać. Przecież on jest gwiazdą. Po tym jak się zachowałam na pewno już o mnie zapomniał-wyjaśniła.
-Serio tak myślisz?
-Jeju...
-Nie martw się, na pewno będziesz miała okazję go spotkać i wszystko mu wytłumaczysz - pocieszał ją Calon.
wieczorem Mishinka weszła na TT. Nic nowego. Justin nie dodał żadnego tweeta, nie dał RT ani nic. Następny dzień zleciał dziewczynie bardzo szybko. Żadnego znaku od Justina.
W czwartek wybrała się nad rzekę, posiedzieć sobie przy wodzie. Odpocząć od wszystkich i wszystkiego. Pomyśleć nad życiem.. po prostu pobyć sama.
Siedząc usłyszała nadejście sms'a. Był to Calon. Pisali przez chwile.
Cal :
'Hej! ^^ Co tam, Mishinko?'
Mish:
'Wszystko dobrze, a jak u Ciebie? :)'
Cal:
'W porządku. Co porabiasz?'
Mish:
'Siedzę sobie nad rzeką. Rozmyślam. a Ty? x'
Cal:
'Jestem właśnie na Twojej ulicy. Jeśli nie masz nic przeciwko to może przyjdę posiedzieć z Tobą? x'
Mish:
'pewnie. Czekam. Do zobaczenia, Cal.x'
Siedziała na brzegu z  nogami w dół. Po kilku minutach przyszedł chłopak.
-Hej- powiedział miło.
-No cześć-odpowiedziała.
Na przywitanie przytulili się.
- Co tutaj siedzisz tak sama? -zapytał.
-Musiałam przemyśleć kilka spraw. Odpocząć od problemów. Często tu przychodzę. Lubię tu siedzieć. Ty jest tak cicho i miło...- rozglądnęła się dookoła.
-No tak, to prawda..a jak tam z Justinem?- uśmiechnął się.
-Nic..nie odzywał się. Muszę się pogodzić z myślą, że przeze mnie już zapewne nigdy go nie spotkam. A nawet jakby, to nie będzie chciał ze mną gadać...- zasmuciła się.
-Ej..nie mów tak. Nie wiesz tego. Ja ci mówię, że będziesz miała jeszcze okazję.
-Dziękuję. Jesteś kochany. Wspierasz mnie i wgl. Nie zdziwiłabym się, gdybyś mi nie uwierzył, że spotkałam Justina.
-Czemu miałbym ci nie wierzyć? nigdy mnie nie okłamałaś. Ufam ci-uśmiechnął się.
Przytulili się do siebie. Tak minął ich wieczór.


~~~~~~
znów przepraszam za błędy, ale pisałam szybko jak zwykle. Nie wiem, czy podoba wam się to opowiadanie. Dopiero się rozkręcam. W następnym rozdziale będzie więcej o Justinie. Komentujcie :3
kocham was, Asia. ♥
 

1 komentarz: