niedziela, 19 maja 2013

rozdział 2.

ROZDZIAŁ 2. ♥

-halo, Mishi! - krzyknął wesoło Darwood.
-em..co?! Darwood?co Ty tu robisz?- zdziwiła się Mishinka.
-no wstawaj, już późno jest, a przecież sobota!
Mishinka zerknęła na zegarek, stojący na jej szafce nocnej.
-co?! późno?! przecież jest 9:40 proszę cię, dlaczego mnie tak wcześnie budzisz? wogóle jak Ty tu wszedłeś?- zapytała nie do końca rozbudzona nastolatka.
-no..twoja mama mnie wpuściła. powiedziała, że dobrze ci zrobi wcześniejsze wstanie.- uśmiechnął się chłopak.
-jeezu...dlaczego mi to robicie?!- rzuciła poduszką w przyjaciela.
-eej! to nie fair!- zrobił to samo Dar.
-jak nie? jest sprawiedliwie, Ty mnie rano obudziłeś i za to dostałeś poduszką.
-ehem, no jasne, wszystko moja wina. Pamiętasz, że idziemy dzisiaj z Sashą i Jacksonem do miasta pochodzić po sklepach?
-faktycznie...dobra, już wstaję.
Darwood zszedł na dół a Mishinka w tym czasie zmieniła ubiór. Tym razem nałożyła na siebie http://www.polyvore.com/cgi/set?id=82540129&.locale=pl
Wyszła z domu z Darwoodem, gdzie Sasha i Jackson już czekali.
Do centrum doszli za jakieś 20 minut i zaraz weszli do sklepu odzieżowego.
- tylko nie za długo - powiedział stanowczo Jackson
Dziewczyny zaśmiały się tylko i zaczęły przeglądać ubrania. Spodobało im się kilka rzeczy, ale nie zdecydowały się na ich kupno. Tak też było w pozostałych. Po długim czasie buszowania po sklepach nastolatki osłabły.
- chodźmy teraz do tego z grami i wgl! - proponował Jackson.
- nie! my się już nigdzie więcej nie ruszamy! - odpowiedziały stanowczo dziewczyny.
- hahaah! co się stało, że my mamy więcej siły od was?- niedowieżał w to, co widzi i słyszy.
-no racja racja..ale my się zmęczyłyśmy. Idziemy do tej restauracji niedaleko. Poczekamy na was i przy okazji wypijemy koktajl - uśmiechnęła się Mishinka.
Zrobiły tak, jak powiedziały. Weszły do restauracji, a chłopcy poszli do sklepu. 
- To ja poproszę..hm.. może jabłkowy koktajl- powiedziała uprzejmie Mishinka do pani przy ladzie.
- Dobrze, już podaję.
Dziewczynki usiadły przy stoliku. W pewnym momencie zauważyły znaną im postać..był to Justin Bieber...
-CO?! ale jak to? on w takiej małej restauracji?!- niedowierzała Sasha.
- jezu, weź, sama nie wiem...
40 minut minęło im jak w mgnieniu oka. Dziewczyny nie mogły się skupić na niczym innym niż na Justinie. Pierwszy raz widzą go na żywo..jaki to piękny widok..jednak wszystko zakłócił telefon. Był to Jackson.
-haloo? - odebrała Sasha.
-ej, dziewczyny chodźcie już, my czekamy na was przy fontannie.
-dobra, już idziemy. - nie chętnie odpowiedziała.
Szybko się wyzbierały i ruszyły przed siebie. Szkoda im było  Mishinka odwróciła się jeszcze przed drzwiami za siebie, chcąć sprawdzić, czy Sasha jest za nią...była. Mishi zwróciła się w stronę wyjścia, gdy nagle w kogoś wpadła i wywróciła się. 
- jeeju! przepraszam..- rzekła przejęta Mishinka.
- nie, to ja się zagapiłem. Wybacz mi. Nic ci się nie stło? - zapytał po czym podał mi rękę.
- nie, nic mi nie jest.. i jeszcze raz przepraszam, to moja wina. - rzekła Mishi, dalej trzymając jego dłoń.
- Nie przepraszaj, to ja zagapiłem się w telefon..
Mishinka popatrzyła na niego, puściła jego rękę i wyszła z restauracji. 
- Mishi? co to było? 
- Nie wiem..czy ja wpadłam na Justina Biebera?
- Noo!
- i nawet nie poprosiłam o autograf... no lol.
Przez całą drogę dzieczyny rozmawiały o ty, co się stało.
Doszły już do fontanny, gdzie siedzieli chłopcy. 
- nie uwieżycie, co się stało!
-co? - zapytali.
- Mishi znów się wywróciła! wpadła...na..JUSTINA BIEBERA!
serio? - zapytał Darwood.
-tak!
Mishinka przez drogę powrotną do domu nie odzywała się, chciała sobie przemyśleć to całe zdarzenie.
W domu siadła do nauki. Zadanie z polaka zajęło jej dosłownie 5 minut, a innych nie miała. Ucieszyła się. Cały dzień zleciał jej bardzo szybko. Sobota była zawsze leniwym dniem. 
- Mishinko! jedziemy dzisiaj do sklepu, kupić coś dla Brandona, bo z wszystkiego wyrasta.
- Okej, już idę.
Pojechali do centrum. Po 30 minutach chodzeniu po dziecinnych skelpach Mishi była już tym znudzona. 
- Mamo, dasz mi 50 zł, to pójdę do sklepu muzycznego, ok?
- No, proszę. A co z Brandonem? Moze weźmiesz go ze soba? Ja teraz pójdę popatrzyć na sukienki na lato, bo żadnej nie mam.
- Dobra. To ja pojadę z Brandim do skelpu muzycznego. Jak coś, to dzwoń.
I rozeszły się. Mishinka wjechała wózkiem z Brandonem co jej ulubionego sklepu muzycznego. Było tam wszystko. Postanowiała, że kupi sobie jakąs płyte, jeszcze nie wiedziała, jaką. Na początku zauważyła jakiegoś chłopaka niedaleko. Był podejrzany, bardzo się jej przyglądał. Zaczęła się bać, w sklepie było mało ludzi, a ona sama w uliczce z małym bratem. Po chwili ten ktoś podszedł do niej od tyłu i złapał ja za ramię.
- Cześć....................


___________________
sorki za błędy, ale pisałam szybko. Przedtem nie było wymaganej liczby komentarzy, ale trudno. Teraz muszą być 2 żeby był nowy rozdział. Więc jeśli Ci się podoba to komentuj. ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz