ROZDZIAŁ 3 ♥
-cześć - powiedział brunet.
- o jezu!- krzyknęła Mishinka - Co ty tu robisz?- zapytała wystraszona, gdy nagle zobaczyła, że to spotkany dzień wcześniej chłopak.
- Już drugi raz się spotykamy...to chyba nie przypadek - uśmiechnął się Justin.
Dziewczyna nie odzywała się, tylko stała patrząc na niego.
-Kupujesz tę płytę? - zapytał, widząc 'Believe Acoustic' w rękach nastolatki - Bo wiesz... jeśli chcesz, to mogę Ci ją podpisać - uśmiechnął się.
-No..pewnie, że chcę.
Podeszli do kasy. '43,50'- powiedział uprzejmie sprzedawca. Mishi znalazła swój portfel, którym miała 50 zł od mamy. Wyciągnęła pieniądze, gdy nagle:
-Proszę - chłopak wyciągnął rękę z pieniędzmi do sprzedawcy.
- Co?! nie! ja płacę- popatrzyła zdziwiona na Justina.
Zdezorientowany sprzedawca popatrzył na nich pytająco.
-To ja płacę, proszę wziąć.
Tak też zrobił pan za kasą. Wydał Justinowi resztę i wyszli ze sklepu.
-Justin, nie musiałeś! Zaraz oddam Ci pieniądze.
-Co?! Nie po to płaciłem, żebyś teraz mi to zwracała. Nie ma mowy. A poza tym, miałem ci ją podpisać - wyjął długopis z kieszeni i napisał dedykację.
Nastolatka bardzo chciała zobaczyć, ale przeszkodził jej płacz brata. Mały obudził się. Mishinka schyliła się do wózka, podniosła oparcie i powiedziała:
-Wyspał się już mój maluch? - pogładziła go po głowie.
Jednak mały wcale nie przestawał płakać. Dziewczyna odpięła paski zabezpieczające i wyjęła brata z wózka.
- Cześć maluszku! - przywitał go Justin.
Brandon uśmiechnął się od razu.
-To może ja go wezmę?
-No nie wiem.. a co jak jeszcze bardziej zacznie płakać? przecież on cię nie zna, na pewno będzie się bał.
Justin wyciągnął ręce, a Mishinka podała mu Brandona.
O dziwo mały uspokoił się, a nawet zaczął się śmiać do nieznajomego dotąd chłopaka.
- No, widzisz. Polubił mnie! - powiedział radosny.
Mishinka uśmiechnęła się, lecz zaraz wyciągnęła komórkę:
1 wiadomość od: Mama
'Czekam na was w Clairve'
-Muszę iść, przepraszam..- wzięła szybko Brandona z rąk Justina i włożyła go do wózka. Odjechała bez pożegnania.
~~~~~~~~~
'10:45' zobaczyła godzinę zaspana Mishinka. 'Dobra, wstaję' pomyślała. Ubrała się dziś dość zwyczajnie, nie miała w planach nic niezwykłego. Miała jedynie nadzieję, że będzie dziś miała wolny dzień. Na obiad zamówiła tego dnia pizze.Zjadła ze smakiem przydzieloną jej porcję. Wtem usłyszała dźwięk komórki, oznaczający nadejście sms'a. Pomyślała,że to może Sasha, lecz ku zdziwieniu był to nieznajomy numer.
'Cześć, możemy się spotkać?'- przeczytała. Bardzo się zdziwiła. Nie wiedziała, kto to może być, a do tego chce się spotkać.
'A mogę wiedzieć, kim jesteś?'- odpisała.
'Widzieliśmy się już raz..To jak?'
' No, to wiele wyjaśnia..nie, przepraszam, nie mogę. Poza tym nawet nie wiem, kim jesteś.'
'Uwierz- wiesz. Przyjdę do Ciebie o 14:30'
'Nie, nie przychodź.'
więcej nie odpisał. Dziewczyna pomyślała,że dał za wygraną i nie przyjdzie. Po południu zapomniała już całkiem o tych sms'ach. Leżała na kanapie w salonie i słuchała piosenek z nowo zakupionej płyty. W pewnym momencie usłyszała dzwonek do drzwi.
'Otwórz!' zawołała mama Mishinki.
Wcale nie było jej śpieszno wstawać z kanapy ale co miała zrobić? Uchyliła drzwi i nagle ujrzała spotkanego już parę razy chłopaka. 'Jak to możliwe? Skąd on wie, gdzie mieszkam? Jak to.. po co?' zadawała sobie to pytanie w myślach.
-Hej - powiedział wesoło chłopak.
-Po co ty tu..-nie zdążyła dokończyć, bo chłopak jej przerwał.
-Pisałem już, że przyjdę..więc jestem- uśmiechnął się jeszcze bardziej niż dotychczas.
-To ty pisałeś? Jak to? Skąd masz mój numer? zapytała zdziwiona.
"-Bo widzisz...ostatnio jak trzymałem twojego brata to tak szybko uciekłaś, że upuścił swojego misia i nawet tego nie zauważyłaś...
Nastolatka nic nie odpowiedziała, tylko stała patrząc na Justina.
-No..i ja wziąłem maskotkę. A na niej był napisany numer telefonu..Więc napisałem.I chcę oddać go Brandonkowi- wyciągnął rękę z zabawką.
-Dziękuje, mały na pewno się ucieszy.
Wtem Mishinka usłyszała kroki mamy.
-To jak? Przejdziemy się gdzieś?-zapytał chłopak.
-Ja..przepraszam, nie mogę.
-Dlaczego - zapytał smutny.
-Bo widzisz... - dziewczyna oglądnęła się gdy nagle ujrzała......
________
no, to macie 3 rozdział. Nie powinnam go dodawać, bo nie było wymaganej liczby komentarzy, ale widziałam, że wyświetlacie, więc co mi tam. Tym razem nie daję wymaganych komentarzy, bo to nie wypala. Jeśli wam się podoba to komentujcie ;> sorki, za błędy, ale siostra mnie pośpieszała.
papa! ♥
- o jezu!- krzyknęła Mishinka - Co ty tu robisz?- zapytała wystraszona, gdy nagle zobaczyła, że to spotkany dzień wcześniej chłopak.
- Już drugi raz się spotykamy...to chyba nie przypadek - uśmiechnął się Justin.
Dziewczyna nie odzywała się, tylko stała patrząc na niego.
-Kupujesz tę płytę? - zapytał, widząc 'Believe Acoustic' w rękach nastolatki - Bo wiesz... jeśli chcesz, to mogę Ci ją podpisać - uśmiechnął się.
-No..pewnie, że chcę.
Podeszli do kasy. '43,50'- powiedział uprzejmie sprzedawca. Mishi znalazła swój portfel, którym miała 50 zł od mamy. Wyciągnęła pieniądze, gdy nagle:
-Proszę - chłopak wyciągnął rękę z pieniędzmi do sprzedawcy.
- Co?! nie! ja płacę- popatrzyła zdziwiona na Justina.
Zdezorientowany sprzedawca popatrzył na nich pytająco.
-To ja płacę, proszę wziąć.
Tak też zrobił pan za kasą. Wydał Justinowi resztę i wyszli ze sklepu.
-Justin, nie musiałeś! Zaraz oddam Ci pieniądze.
-Co?! Nie po to płaciłem, żebyś teraz mi to zwracała. Nie ma mowy. A poza tym, miałem ci ją podpisać - wyjął długopis z kieszeni i napisał dedykację.
Nastolatka bardzo chciała zobaczyć, ale przeszkodził jej płacz brata. Mały obudził się. Mishinka schyliła się do wózka, podniosła oparcie i powiedziała:
-Wyspał się już mój maluch? - pogładziła go po głowie.
Jednak mały wcale nie przestawał płakać. Dziewczyna odpięła paski zabezpieczające i wyjęła brata z wózka.
- Cześć maluszku! - przywitał go Justin.
Brandon uśmiechnął się od razu.
-To może ja go wezmę?
-No nie wiem.. a co jak jeszcze bardziej zacznie płakać? przecież on cię nie zna, na pewno będzie się bał.
Justin wyciągnął ręce, a Mishinka podała mu Brandona.
O dziwo mały uspokoił się, a nawet zaczął się śmiać do nieznajomego dotąd chłopaka.
- No, widzisz. Polubił mnie! - powiedział radosny.
Mishinka uśmiechnęła się, lecz zaraz wyciągnęła komórkę:
1 wiadomość od: Mama
'Czekam na was w Clairve'
-Muszę iść, przepraszam..- wzięła szybko Brandona z rąk Justina i włożyła go do wózka. Odjechała bez pożegnania.
~~~~~~~~~
'10:45' zobaczyła godzinę zaspana Mishinka. 'Dobra, wstaję' pomyślała. Ubrała się dziś dość zwyczajnie, nie miała w planach nic niezwykłego. Miała jedynie nadzieję, że będzie dziś miała wolny dzień. Na obiad zamówiła tego dnia pizze.Zjadła ze smakiem przydzieloną jej porcję. Wtem usłyszała dźwięk komórki, oznaczający nadejście sms'a. Pomyślała,że to może Sasha, lecz ku zdziwieniu był to nieznajomy numer.
'Cześć, możemy się spotkać?'- przeczytała. Bardzo się zdziwiła. Nie wiedziała, kto to może być, a do tego chce się spotkać.
'A mogę wiedzieć, kim jesteś?'- odpisała.
'Widzieliśmy się już raz..To jak?'
' No, to wiele wyjaśnia..nie, przepraszam, nie mogę. Poza tym nawet nie wiem, kim jesteś.'
'Uwierz- wiesz. Przyjdę do Ciebie o 14:30'
'Nie, nie przychodź.'
więcej nie odpisał. Dziewczyna pomyślała,że dał za wygraną i nie przyjdzie. Po południu zapomniała już całkiem o tych sms'ach. Leżała na kanapie w salonie i słuchała piosenek z nowo zakupionej płyty. W pewnym momencie usłyszała dzwonek do drzwi.
'Otwórz!' zawołała mama Mishinki.
Wcale nie było jej śpieszno wstawać z kanapy ale co miała zrobić? Uchyliła drzwi i nagle ujrzała spotkanego już parę razy chłopaka. 'Jak to możliwe? Skąd on wie, gdzie mieszkam? Jak to.. po co?' zadawała sobie to pytanie w myślach.
-Hej - powiedział wesoło chłopak.
-Po co ty tu..-nie zdążyła dokończyć, bo chłopak jej przerwał.
-Pisałem już, że przyjdę..więc jestem- uśmiechnął się jeszcze bardziej niż dotychczas.
-To ty pisałeś? Jak to? Skąd masz mój numer? zapytała zdziwiona.
"-Bo widzisz...ostatnio jak trzymałem twojego brata to tak szybko uciekłaś, że upuścił swojego misia i nawet tego nie zauważyłaś...
Nastolatka nic nie odpowiedziała, tylko stała patrząc na Justina.
-No..i ja wziąłem maskotkę. A na niej był napisany numer telefonu..Więc napisałem.I chcę oddać go Brandonkowi- wyciągnął rękę z zabawką.
-Dziękuje, mały na pewno się ucieszy.
Wtem Mishinka usłyszała kroki mamy.
-To jak? Przejdziemy się gdzieś?-zapytał chłopak.
-Ja..przepraszam, nie mogę.
-Dlaczego - zapytał smutny.
-Bo widzisz... - dziewczyna oglądnęła się gdy nagle ujrzała......
________
no, to macie 3 rozdział. Nie powinnam go dodawać, bo nie było wymaganej liczby komentarzy, ale widziałam, że wyświetlacie, więc co mi tam. Tym razem nie daję wymaganych komentarzy, bo to nie wypala. Jeśli wam się podoba to komentujcie ;> sorki, za błędy, ale siostra mnie pośpieszała.
papa! ♥
Widzę Asiu, że dodajesz rozdziały :3.. ŚWIETNY! ♥
OdpowiedzUsuńPaulinkaa. xx