Na początku to w ogóle nie wydawało mi się dziwne, ale potem zdałam sobie sprawę, że przecież widziałam się z Justinem, można powiedzieć że się pogodziliśmy, a ja teraz myślę nie o nim lecz o Calu, co jest nie tak?
Powinnam była myśleć o Justinie, cieszyć się, że go spotkałam. A co ja robiłam? Byłam smutna, nie miałam humoru.. To dziwne, przecież zależy mi na Justinie, to jego kocham. A tymczasem tęsknię za Calonem.. Nie mogę wybaczyć sobie tego, że tak bardzo go zraniłam. Gdyby nie ja to byłby szczęśliwy... Co ja zrobiłam? Zraniłam przyjaciela, który mi ufał, który był mi bardzo bliski... Przenosząc te pudełka zdałam sobie sprawę, że muszę z nim porozmawiać.. Może wytłumaczy mi o co chodzi z tym spotkaniem, dlaczego on nie przyszedł tylko Justin. Chciałabym go zobaczyć, przeprosić go za to, co zrobiłam.. Muszę. Dlatego obiecałam sobie, że zadzwonię do niego zaraz po tych całych porządkach. A tak właściwie, to gdy przyszłam mama nawet nie zapytała, gdzie dokładnie i z kim byłam. Tak to jest, zawsze kiedy chcę jej wszystko opowiedzieć to jej to nie obchodzi. Ale cóż przyzwyczaiłam się do tego. Do tej pory nie spytała co tak naprawdę wydarzyło się między mną a Justinem.. Ale nie no, co ją to obchodzi, ja przecież mogę sama rozwiązywać swoje problemy, dam sobie radę...
Skończyliśmy wynosić pudła koło 18:30, potem praca była dość lekka. Wystarczyło przeglądnąć co jest w środku i zdecydować co robimy z tymi rzeczami. Większość z nich to moje, jak i Camilli stare zabawki z dzieciństwa, jakieś rowerki, misie.. To było takie wspaniałe, zapomniałam już o tym wszystkim, a gdy na nowo to zobaczyłam to bardzo się wzruszyłam. Siedziałam z Camillą i Brandim przeglądając pudła, a w tle leciała muzyka, z mojej komórki. Co kilka piosenek przewijały się te Justina, które kochałam najbardziej. Miałam dziwny nastrój, z jednej strony się bardzo cieszyłam a z drugiej czułam pustkę.. Dlatego pasowały mi te smutne, wolne piosenki.. o tak, to coś co kocham. Kiedy wreszcie skończyliśmy było już dość późno, od razu poszłam się wykąpać i przebrana, w piżamach zamknęłam się w pokoju i wyciągnęłam pamiętnik. Mój sekretny pamiętnik, gdzie opisywałam swoje uczucia. Od dawna go nie używałam, jednak postanowiłam do tego wrócić, to mi dobrze zrobi. Kiedyś pisałam go codziennie, przez dwa lata. Później nie miałam czasu, a może po prostu ochoty.. Przez ten okres leżał schowany w tajemnym miejscu, które kiedyś dla niego znalazłam. Nikt poza mną go nie zna, nie znajdzie go. Mogę być spokojna, kiedy idę do szkoły a mama zostaje z Brandim, że nie weźmie go przypadkowo i nie przeczyta. Położyłam się na łóżku i wzięłam długopis w dłoń i zaczęłam pisać.. Przypomniałam sobie też o tym, że miałam zadzwonić do Cala, dlatego chwyciłam komórkę i wykręciłam jego numer.
- Halo - odebrał po chwili.
- Cześć, Calon- zaczęłam.
- Cześć - odparł.
- Nie przeszkadzam?
- Nie- odpowiedział.
Jednak ja wtedy poczułam, że nie mówi mi prawdy.. Miał inny głos, inny ton niż zwykle, czułam, że przeszkadzam.. Że nie ma ochoty że mną gadać. Nie musiał mi tego mówić, ja to wiedziałam.
- Na pewno? Może jednak zadzwonię jutro?
- Przecież mówiłem, że nie przeszkadzasz, uhh.
- Serio? Bo ja czuję, że jednak tak. Dobra, z resztą nie ważne, przepraszam.
- Nie.. to ja przepraszam. Zachowuję się jak dureń.
- Przesadzasz.
- Nie. Prawie się z tobą pokłóciłem, co ja robię..
- Możemy o tym nie gadać? Nie dzwonię, żeby się kłócić.. Chciałam się spotkać.. Mógłbyś w najbliższym czasie?
- Tak.. raczej tak. Kiedy?
- Może być jutro.. lub pojutrze.
- Dobra, to jutro o 17 po Ciebie przyjdę.. pójdziemy gdzieś, ok?
- Dobrze
- Muszę już kończyć, przepraszam.
- Pa - zdążyłam powiedzieć, a zaraz się rozłączył.
Tak jak myślałam, po prostu nie chciał ze mną gadać. Znam go już i nigdy jeszcze nie powiedział od tak że musi kończyć.. Jak już coś to mówił, że jak tylko będzie miał czas to oddzwoni, cokolwiek.. A teraz? No właśnie.. uh.
Po rozmowie dopisałam jeszcze kilka zdań w pamiętniku i schowałam go z powrotem na miejsce. Położyłam się na łóżku, podłączyłam słuchawki do komórki i włożyłam je do uszu. Włączyłam playlistę i zamknęłam oczy. Próbowałam odciąć się od tego wszystkiego, żeby móc chociaż trochę odpocząć. Poniekąd to mi się to udało. Leżałam w spokoju słuchając piosenek, rodzice siedzieli na dole, a Camilla gdzieś u siebie w pokoju. Chociaż raz nikt mi nie przeszkadza. Do czasu, bo niedługo po tym piosenka na chwilkę umilkła i telefon zawibrował. Niechętnie co prawda ale wzięłam go do ręki i odblokowałam. Spojrzałam na wyświetlacz "1 sms od Justin x".
Otworzyłam wiadomość i przeczytałam pod nosem:
" Dziękuję, że się dzisiaj ze mną spotkałaś, to bardzo wiele dla mnie znaczy.. Naprawdę.. Dziękuję z całego serca."
A tymczasem moje zaczęło mocniej bić, to kochane, że podziękował, poczułam się tak inaczej, od razu zrobiło mi się ciepło w duchu. Chciałam coś odpisać, ale dość długo zastanawiałam się, co. Zwykłe "nie ma za co"? Przereklamowane. Zdecydowałam się w końcu na jedną wersję:
"Ja Tobie też dziękuję"
I wysłałam. Ponownie włączyłam muzykę. Nie doczekałam się odpowiedzi..
Nazajutrz obudziłam się z okropnym bólem głowy, nie mam pojęcia dlaczego, ale bardzo bolało. Schodząc ze schodów ledwo co nie upadłam. Nie dość, że głowa mnie bolała to jeszcze było mi słabo, ugh co za dzień. Położyłam się w salonie na kanapie i włączyłam telewizor. Mama zaparzyła mi gorącą herbatę i dała tabletkę. Rozgrzało mnie to, jednak nie poprawiło samopoczucia. Dopiero po kilku godzinach poczułam się trochę lepiej. Po południu postanowiłam zadzwonić do Calona i odwołać spotkanie. Wzięłam do ręki komórkę i wykręciłam jego numer.
- Halo - odebrał.
- Cześć.
- Cześć, Mishi
- Posłuchaj przepraszam cię bardzo ale nie dam rady się dzisiaj spotkać, strasznie źle się czuję.. Leżę w łóżku, z okropnym bólem głowy- na prawdę nie chciałam przekładać tego spotkania, ale nie mogłam nic innego zrobić.
-Dobrze, rozumiem- odpowiedział szybko- to kuruj się, ja już ci nie przeszkadzam- rozłączył się.
Miałam nadzieję, że się na mnie przez to nie obraził, ani nie poczuł się urażony. Gdy tylko poczuję się lepiej w najbliższym czasie, to dam mu znać, żeby nie było, że nie chcę się w ogóle spotkać. A tak wcale nie było. W głębi serca bardzo pragnęłam się z nim zobaczyć, porozmawiać z nim, przytulić go. Tak po prostu, brakowało mi go. Myślałam, że może to chwilowe, że to tylko głupie wrażenie, ale nie. Minęły dwa dni i nadal miałam to samo uczucie. Ostatnim czasem bardzo się do siebie zbliżyliśmy, nie przypuszczałam, że może mi na nim aż tak zależeć. Mówiąc 'zależeć" mam raczej na myśli jako na przyjacielu. Bo pomimo, że odczuwałam wyraźnie jego brak, pomimo, że czułam się przy nim bezpieczna zupełnie inne uczucie gościło gdy przytulałam jego, a kiedy Justina. Nie umiem tego wytłumaczyć..
Myśląc o tym wszystkich wtuliłam się w kołdrę i po chwili znużył mnie sen.
______________
Otworzyłam leciutko oczy, jeszcze zupełnie nie przytomna. Musiałam spać już koło godziny. Moje powieki nadal się kleiły. Chciałam przetrzeć oczy jednak dziwnym trafem poczułam, że coś trzyma moja dłoń, czułam jakieś ogrzewające ją ciepło. Nie mogło mi się wydawać, na pewno nie. Spróbowałam otworzyć oczy, a gdy wreszcie mi się to udało spojrzałam przed siebie. Obok mnie siedział Calon. A jego ręka automatycznie powędrowała w swoją stronę. Już wiem, to on trzymał swoją dłoń na mojej... Gdy spałam, a teraz szybko ją wziął. Widocznie się przestraszył. Przetarłam oczy i uśmiechnęłam się lekko do chłopaka. On także posłał mi miły wyraz twarzy. Dopiero po chwili doszło do mnie, że to on obok mnie siedzi, że to on trzymał mnie za rękę. Ale jak to?
Podniosłam swoje ciało do pozycji siedzącej i spojrzałam na Calona.
- Co ty tu robisz? - zapytałam.
Chłopak z przepięknym uśmiechem na twarzy powiedział do mnie:
- Przyszedłem zobaczyć, jak się czujesz.
Po tym, co usłyszałam momentalnie zrobiło mi się ciepło na sercu, to takie kochane, na prawdę.
- Nie szkoda Ci wieczoru?
- Przecież wiesz, że nie szkoda- szybko odparł, po czym spuścił wzrok.
No tak, zrozumiałam, o co mu chodzi, po co ja o to pytałam, mogłam się domyślić, jaka będzie odpowiedź.
- Przepraszam
- Przepraszasz... za co?- zapytał.
- Za to, że cię ranię - powiedziałam.
W końcu mogłam z nim porozmawiać, powiedzieć co czuję, wytłumaczyć wszystko.
-Nie ra- chciał powiedzieć, ale popatrzyłam na niego- uh..
- Przecież wiem, że tak, wiem że przeze mnie cierpisz i nie mów, że nie.
Chłopak nie odpowiedział, to lepiej, mogłam kontynuować swoją wypowiedź. Powiedziałam, że jest mi bardzo przykro, że tak postępuję w związku z nim, że boli mnie ta cała sytuacja.
- Bo widzisz.. kiedyś, już dość dawno zależało mi na tobie, właśnie w TYM sensie - zaczęłam cicho, nigdy mu tego nie mówiłam, więc trochę się bałam, jak zareaguje - ale się bałam, też się bałam, że zepsuję naszą przyjaźń..Że ze względu na tą sytuację nie będziesz chciał ze mną gadać.. i nie powiedziałam..
Spuścił głowę i ukrył swoją twarz w dłoniach. Nie sądziłam, że ta rozmowa może mnie, zarówno jak i jego tak bardzo boleć. Ale kiedyś musieliśmy w końcu pogadać, tak to było by jeszcze gorzej. Miałam tysiąc myśli w głowie i nawet nie zauważyłam, że chłopak od dłuższego czasu mnie obserwuje. Przemierzyłam go wzrokiem i zatrzymałam się na oczach. Jego tęczówki pociemniały, co sprawiło, że wyraz twarzy automatycznie się zmienił.
____________________
no i jest nowy rozdział, znowu spóźniony ugh, ale szkoła i szkoła ._.
Mam nadzieję, że chociaż troszeczkę się podoba. Chyba coraz mniej osób czyta tego bloga, nikt nie komentuje..
A więc proszę Was bardzo, jeśli czytacie dajcie znać, cokolwiek.. to bardzo ważne.
Do następnego razu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz