-Weź chociaż bluzę. Zdążysz ją schować, zanim wejdziesz do domu, a nie chcę, żebyś zmarzła.
Miał rację. Pomimo tego, iż w dzień temperatura jest bardzo wysoka i słońce praży, noce są bardzo zimne, co sprawia, że rankiem jest dość chłodno. Dlatego najczęściej ludzie chodzą wtedy w długich rękawach. Zgodziłam się wziąć od niego bluzę. Bluzę...a raczej koszulę, bo taką mi dał. Koszulę w kratkę, z flaneli, co było można poznać od razu. Była miękka w dotyku, jak tylko ją ubrałam to poczułam zapach perfum Calona. Był nieco delikatny ale i pociągający, w momencie zrobiło mi się ciepło. Zabrałam swoje rzeczy, których z resztą nie miałam za dużo i byłam gotowa do wyjścia.
-Calon...chciałabym ci podziękować za wczoraj. Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby nie ty - uśmiechnęłam się, stojąc w progu.
-Nie dziękuj. Wiedz, że zawsze możesz na mnie liczyć- powiedział dosyć cicho.
Nie mam pojęcia, dlaczego to zrobiłam, ale przybliżyłam się do niego i przytuliłam go mocno, a on objął mnie rękami. Było mi tak dobrze, zawsze w takich momentach zapominałam o Justinie, o tych wszystkich problemach. Podniosłam głowę i spojrzałam na niego. W tym momencie nasze spojrzenia się spotkały. Byliśmy tak blisko, że czułam jego gorący oddech. Zaczęliśmy przybliżać swoje twarze, gdy nagle Calon odwrócił głowę i przymrużył oczy.
-Przepraszam, nie powinienem był...
Uśmiechnęłam się i powiedziałam:
-Nic się nie stało.
A tak właściwie, to chyba jednak się stało. Nie wiem, jak to było możliwe, ale poczułam się rozczarowana. Coś mnie do niego ciągnęło, coś we mnie chciało, żeby nasze usta się spotkały. Nie wiem, czy to dlatego, że brakowało mi tej czułości, tej delikatności, którą miałam z Justinem, czy dlatego, że coś do niego poczułam. I właśnie przez całą drogę powrotną zastanawiałam się, czy rzeczywiście możliwe jest, abym poczuła coś do..Calona...

~~~~~~~~~~~~
-Już jestem! - oświadczyłam, przekraczając próg domu.
Myślałam, że zaraz usłyszę jakieś jakieś głupia pytania, dlaczego zostałam na noc u kolegi, kto to był i wgl. Spodziewałam się kazania. A tu nic. Kompletnie nic. Cisza.
W salonie siedziała mama i oglądała telewizję, obok niej w kojcu bawił się Brandon. Tata był jeszcze w pracy, a siostra jak mniemam gdzieś na mieście.
-O, cześć słonko- powiedziała radośnie mama.
Pierwszy raz chciałam jej powiedzieć, co się stało, dlaczego nie wróciłam na noc, dlaczego ostatnio byłam taka jak byłam, a ona nic. Akurat dzisiaj musi być spokojna i nie robić mi kazania. To jest nie do pomyślenia. Zawsze z nie wiadomo czego robi wielkie problemy, a jak już naprawdę są to ona tego nie zauważa. O jeny, super.
Schowałam koszulę Calona w szufladzie, pod moim łóżkiem tak, aby nikt jej nie zobaczył.
Kiedy już ją ukryłam spojrzałam na komórkę i zobaczyłam, że mam sms'a. Nawet nie zauważyłam, że ktoś do mnie napisał. Otworzyłam wiadomość i ujrzałam.
Justin:
'Przepraszam za to, co zrobiłem jeszcze raz. I przepraszam za to, co powiedziałem/powiem... nie wiem, czy kiedykolwiek dasz mi to wszystko wytłumaczyć, Mam taka nadzieję.
Zanim się obejrzałam był już wieczór.'Przepraszam za to, co zrobiłem jeszcze raz. I przepraszam za to, co powiedziałem/powiem... nie wiem, czy kiedykolwiek dasz mi to wszystko wytłumaczyć, Mam taka nadzieję.
Do tej pory nikt nie zapytał, dlaczego nie było mnie na noc w domu. Nawet oglądając wspólnie telewizję nie padło żadne takie pytanie. Siedzieliśmy w pokoju i właśnie zaczął się program 'Wieczór u Jerry'ego'
Wszyscy chętnie to oglądamy.
-Dziś wywiad z jakże wspaniałym piosenkarzem - Justinem Bieberem' - usłyszałam.
Serio? Akurat teraz? Nie miałam ochoty tego słuchać, nie miałam ochoty na to patrzeć, ale przecież nie będę uciekała przed wszystkimi programami z nim. Na początku nie słyszałam ani trochę rozmowy, bo Camilla chwaliła się rodzicom, jaką to piękną sukienkę widziała na mieście. Dopiero potem wsłuchaliśmy się dokładniej.
'-Posłuchaj Justin, ostatnio pojawiły się twoje zdjęcia z Seleną Gomez, jak to skomentujesz?'
Justin milczał.
'- Czy jesteście razem?'
'- Tak, jesteśmy'
W tym momencie pewnie w innych okolicznościach od razu z moich oczu popłynęłyby łzy, ale po tym, co widziałam mogłam się tego spodziewać. Było mi jedynie przykro, że to jednak jest prawda.
'-W internecie pojawiły się też zdjęcia pewnej dziewczyny, która została sfotografowana w twoim studiu. Podobno, gdy całowałeś się z Seleną ona rozpłakała się a ty pobiegłeś za nią...'
'-Owszem, pobiegłem.'
'-To znaczy, że znałeś tę dziewczynę. kim ona jest i dlaczego się rozpłakała?'
Patrzyłam w ekran. Justin siedział na fotelu i kilka razy poprawił swoje włosy a potem spojrzał na Jerry'ego.
'-Nie mam pojęcia..'- spojrzał w dół.
'-Czyli sugerujesz, że nie wiesz, kim ona jest?'
'-Dokładnie...-dalej patrzył w ziemię- nie znam jej kompletnie...To pewnie jakaś fanka...'
Wytrzymałabym chyba wszystko, ale to co co powiedział.. Jak on mógł... W tym momencie rodzice wraz z siostrą spojrzeli na mnie ze zdziwieniem. Zrobił ze mnie idiotkę. Teraz pewnie myślą, że wszystko wymyśliłam. Tylko dlaczego wszyscy nagle mu wierzą? Przecież..przecież wstawił nawet moje zdjęcie na tt... Jak on mógł... Moje oczy od razu się zaszkliły. Wiedziałam, że ten wywiad będzie dla mnie bolesny, ale nie wyobrażałam sobie, że może powiedzieć coś takiego. Zaczęłam płakać i podciągać nosem, na co rodzice znowu spojrzeli na mnie jakby nie wiedzieli co tak naprawdę się stało. Nie mogłam wytrzymać tego spojrzenia na sobie, dlatego wstałam i pobiegłam do swojego pokoju. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby rodzice nawet za mną nie pobiegli. A jednak... Kiedy już leżałam na łóżku zapukał do drzwi tata.
-Chcę zostać sama!- krzyknęłam, chociaż tak naprawdę nie byłam pewna czego w ogóle chcę.
Jednak nie dał za wygraną i uchylił drzwi.
-Heej, nie mówcie mi, że taka moja zuch dziewczyna płacze?! Przecież jeszcze niedawno była taka dzielna..
-Słyszałeś, co on powiedział?! Słyszałeś?! Jak on mógł powiedzieć, że się nie znamy.. przecież..przecież...
-Jeździłaś do niego do szpitala, gdy miał wypadek...potem godzinami prze siadywałaś u niego w domu- dokończył za mnie.
-No tak...
-Posłuchaj, według mnie najlepiej byłoby, gdybyś z nim szczerze porozmawiała. Wyjaśniłby ci wszystko..
-Czyli nagle stajesz po jego stronie? Nie będę z nim rozmawiać! Jak widać on nie chce mnie znać! Nie chce mieć ze mną nic do czynienia.
Po wieczornej rozmowie już prawie w ogóle nie wychodziłam z pokoju. Nie miałam ochoty na cokolwiek. Byłam wkurzona i zła a do tego smutna...Koszmar. Leżałam na łóżku i słuchałam muzyki, przypominając sobie każdy moment spędzony z Justinem. Chciałam doszukać się w nim jakiegoś nietypowego zachowania, które zdradziło by, że po prostu mnie okłamywał. Jednak nic takiego nie mogłam sobie przypomnieć. Zawsze, gdy się spotykaliśmy byłam pewna, że jest we nie zakochany. Aż do teraz. Aktualnie nie mam pojęcia, czy robił o specjalnie, czy naprawdę mnie kochał. No bo jakby mnie okłamywał to dlaczego napisałby mi tego sms'a dzisiaj... Sama nie wiem, co mam o tym myśleć. Ale zaraz, zaraz. On mnie teraz upokorzył, przed rodziną, przed znajomymi, a ja jeszcze go bronię, bez sensu. Słuchałam akurat One Less Lonely Girl, gdy piosenka się urwała i usłyszałam wibracje. Wzięłam do ręki komórkę, spojrzałam na wyświetlacz. To Justin. Jak już przedtem zdecydowałam nie mam zamiaru z nim rozmawiać. Wibracje utrzymywały się jeszcze przez chwilę, ale nagle telefon ucichł. Już myślałam, że przestał dzwonić, ale po chwili usłyszałam jego głos. No tak, włączyła się poczta. Szczerze mówiąc wcale nie miałam ochoty go słuchać, ale z drugiej strony chciałam usłyszeć jego głos, chciałam zobaczyć, co powie. Sama siebie nie rozumiałam. Zdecydowałam się wysłuchać nagrania.
' Ehm... nie wiem, od czego zacząć. - na chwilę zapadła cisza - naprawdę nie mam pojęcia.... Nawet nie wiesz, jak mi głupio. Za to, co zrobiłem i za to, co powiedziałem. Ale to nie jest tak, jak myślisz. Ja... ja tego nie chiałe.. nie. Nie, nie będę się tak tłumaczył, bo to moja wina i to nie ważne czy tego chciałem, czy nie bo to zrobiłem. W sumie to nie wiem, po co do ciebie dzwonię. Mogę się założyć, że zaraz jak zobaczysz, że mam wiadomość głosową ode mnie to ją usuniesz. Nie zdziwiłbym się. Tylko wiesz, chodzi o to, że nie mogłem tak tego zostawić. Tak bez przeprosin, bez wytłumaczenia. Nie będę ci mówił teraz co tak naprawdę się stało, dlaczego to powiedziałem, nie. Bo to nie jest rozmowa na telefon. Wolałbym się spotkać i na spokojnie wszystko wytłumaczyć, ale wiem, że to raczej niemożliwe.Wiesz co? Jestem kretynem. Kompletnym idiotą. Bo miałem taką wspaniałą dziewczynę, jak ty i to zmarnowałem. Tylko proszę, nie myśl, że ja to teraz specjalnie mówię. Tak naprawdę było. Kochałem cię, kocham i będę kochać. I nawet jeśli nie będziesz chciała już nigdy więcej ze mną porozmawiać będziesz dla mnie wszystkim. Nigdy nie zapomnę tego, jak się spotkaliśmy.. Jak zostaliśmy parą... Jak byłaś w szpitalu i powiedziałaś, że ci na mnie zależy. Nawet nie wiesz, jaki wtedy byłem szczęśliwy. Ale to spieprzyłem. I nigdy więcej nie spotkam nikogo tak niesamowitego. Przepraszam cię jeszcze raz i uwierz, że to naprawdę nie jest tak, jak myślisz. Jeszcze się przekonasz. nie zostawię tak tego wszystkiego...Do widzenia, Mishinko...I jeszcze jedno. Tęsknię za tobą- powiedział i szybko przerwał połączenie z pocztą.
Przetarłam oczy. To co powiedział mnie wzruszyło...Nie sądziłam, że w ogóle zadzwoni, nie byłam na to przygotowana. Po tym wszystkim, co powiedział uznałam, że mogłam odebrać... Ale co bym mu na to odpowiedziała? Może lepiej, że stało się tak, jak się stało. Było już późno, a ja byłam tak zmęczona, że w momencie usnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~
-Mamo, nie wiesz, gdzie moja bluzka z napisem believe?- krzyknęłam, ponieważ byłam na piętrze.
-Na desce do prasowania, mówiłam ci wczoraj.
Weszłam do jej pokoju i skierowałam się w stronę deski, gdy nagle zahaczyłam o półkę i wypadła jakaś koperta. Zdziwiłam się i otworzyłam ją, myślałam, że jest pusta, a jednak coś w niej było. Przeczytałam tylko nagłówek i początek listu, kiedy usłyszałam kroki mamy.
Napisane było:
'Drodzy Państwo'
Nazywam się Justin Bieber i....'
Tyle udało mi się zobaczyć, szybko wzięłam list, z kopertą do ręki i zakryłam koszulką o którą wcześniej pytałam. Do pokoju weszła mama.
-No, idź już się pakować.
Uff, nie przyłapała mnie. Wezmę ten list i przeczytam jak będę u cioci. Chyba mi się przywidziało, bo zobaczyłam tam 'Justin Bieber...' Czy on napisał list do moich rodziców?
Wkładałam do walizki koszulki, spodenki i wszystkie inne potrzebne rzeczy, ponieważ razem z rodziną i Darwoodem jedziemy do cioci i wujka. Byłam już u nich na tych wakacjach, ale tym razem spędzimy tam 5 dni.Mają bardzo duży dom, więc spokojnie się zmieścimy. Mama z tatą no i oczywiście Brandi będą mieli dla siebie salon, Camilla łóżko w małym pokoiku na parterze, a ja z Darwoodem pokój na górze. Mam nadzieję, że będzie fajnie. Z resztą co ja się martwię, na pewno.
Około 15 wyjechaliśmy z domu a na miejscu byliśmy przed 18. Ciocia, wujek i kuzyni, Cody i Alex przywitali się z nami miło i pokazali nam pokoje, po czym wszyscy się rozpakowali. Ja z Darem dostałam chyba najlepszy pokój. Miał on okna, przez które można było wyjść i usiąść na dachu. Kocham takie miejsca. Na pewno z tego skorzystam. I tak tez zrobiłam. Pierwsze 2 dni minęły bardzo szybko. Byliśmy na basenie i w wesołym miasteczku.
Otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek. Właśnie nastała 11:00. Obróciłam się i zauważyłam, że Darwooda już nie ma, pewnie zszedł na dół. Ja także szybko przebrałam się i zbiegłam do salonu. Rodzice, jak i mały braciszek już nie spali tylko siedzieli i czekali aż wszyscy przyjdą i będzie można zjeść śniadanie.
Włączyłam komórkę i zobaczyłam sms'a. Był to Calon.
'Cześć, nie przeszkadzam?'
Wiedział, że jestem u kuzynów. Poprzedniego dnia też rozmawialiśmy, a dzisiaj nawet chciałam do niego zadzwonić, ale to wieczorem.
Ja:
'No jasne, że nie. Nawet miałam do Ciebie zadzwonić wieczorem, żeby sobie pogadać.'
Cal:
'To może tak będzie lepiej, ja zadzwonię koło 18, pasuje Ci? Na prawdę nie chcę przeszkadzać'
Ja:
'Na prawdę NIE przeszkadzasz. Ale dobrze, mi pasuje. do wieczora xx'
Dzień minął mi bardzo przyjemnie. Dzisiaj nie byliśmy nigdzie, tylko wylegiwaliśmy się na słońcu, przy chłodnym wiaterku. Było wręcz cudownie. Jak mówił Calon, tak też zrobił, punkt 18 zadzwonił.
Weszłam do pokoju, by móc spokojnie z nim porozmawiać. Darwood został na dole z Cody'm więc mam cały dla siebie.
-Jak tam?- zapytał.
-Wszystko jest okej. Tu u kuzynów na prawdę jest ślicznie, żebyś ty widział to miejsce, jejku.. przecudownie. A jak tam u ciebie?
-Też dobrze, nie narzekam. A Ty.. jak się masz.. po TYM wszystkim?
Wiedziałam, o co mu chodzi, pytał o Justina.
-Wiesz...wczoraj nagrał mi się na pocztę. Powiedział, że tego nie chciał, ale musiał, więc sama nie wiem. I powiedział również, że mnie kocha i będzie kochał, cokolwiek się stanie. I że tęskni...
-I wierzysz mu?
-Nie wiem, co o tym myśleć.
Rozmawiałam z Calonem jeszcze bardzo długo, aż nastała 19:30. Musiałam kończyć, bo ciocia przygotowała kolację. Gdy już wszyscy zjedli poszłam na górę z Darwoodem i usiadłam na łóżku.
Wzięłam do ręki list.
-Co to jest?- zapytał zdziwiony Dar.
-List..znalazłam go u moich rodziców w pokoju... I zobaczyłam, że tam pisze nazywam się justin bieber, dlatego go wzięłam.
-Myślisz, że możesz go przeczytać?
-Dlaczego nie?
-Bo jeśli rodzice Ci go nie pokazali to może nie miałaś tego czytać...
-O, przestań...Nie będzie aż tak źle. Albo wiem, mam lepszy pomysł. Ty mi go przeczytasz.
-Ja?
-Tak, a ja będę słuchała. Tylko usiądźmy na dachu, za oknem, tam jest chłodniej.
Zrobiliśmy tak, jak powiedziałam i Darwood wziął do ręki list, zaczął czytać:
' Drodzy Państwo
Nazywam się Justin Bieber i...
__________________________________________
No i jest 13 rozdział. Przepraszam, że tak długo, ale nie miałam czasu za bardzo na pisanie. Komentujcie :3
**** MAM JESZCZE PARĘ WIADOMOŚCI.
Otóż, jak widzicie zmieniłam wygląd bloga. Dodałam zakładki:
-informowani
- wasze blogi
DLATEGO PRZY KAŻDYM KOMENTARZU ZOSTAWIAJCIE SWOJE TWITTER'Y MUSZĘ WAS PO INFORMOWAĆ I KOLEJNYCH ROZDZIAŁACH, BĘDĘ WDZIĘCZNA. ♥
A jeśli chodzi o wasze blogi to wejdźcie w tą właśnie zakładkę i dodajcie komentarz ze swoim blogiem :3
DO NASTĘPNEGO RAZU, PAPA :3 ♥
**** MAM JESZCZE PARĘ WIADOMOŚCI.
Otóż, jak widzicie zmieniłam wygląd bloga. Dodałam zakładki:
-informowani
- wasze blogi
DLATEGO PRZY KAŻDYM KOMENTARZU ZOSTAWIAJCIE SWOJE TWITTER'Y MUSZĘ WAS PO INFORMOWAĆ I KOLEJNYCH ROZDZIAŁACH, BĘDĘ WDZIĘCZNA. ♥
A jeśli chodzi o wasze blogi to wejdźcie w tą właśnie zakładkę i dodajcie komentarz ze swoim blogiem :3
DO NASTĘPNEGO RAZU, PAPA :3 ♥
Świetny rozdział ;*
OdpowiedzUsuńdziękuję x
UsuńCudoo *.* W sumie jak każdy!
OdpowiedzUsuńCzekam na nn. misiuu ♥
@naulinaa. xx
Świetny blog! *.....*
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! :)